SKÓRA MUŚNIĘTA SŁOŃCEM: BALSAM BRĄZUJĄCY NIVEA SUN KISSED OD JASNEJ DO ŚREDNIEJ KARNACJI.

Balsamy brązujące to trudny temat, ze względu na jednoczesną miłość i nienawiść. Z jednej strony potrafią ładnie wyrównać koloryt skóry i nadać ciału apetycznej opalenizny, z drugiej po jakimś czasie od aplikacji brzydko pachną i nierówno zmywają się. Przyznam, że jako posiadaczka jasnej karnacji, sprawdziłam wiele tego typu mazideł, z lepszym i gorszych skutkiem, ale dziś pokażę Wam produkt, który jest absolutnie godny polecenia. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Kosmetyk zobaczyłam na półce w Rossmannie i moje oko przykuła etykieta ,,Wyjątkowy produkt''. Na początku pomyślałam, że będzie to kolejny, drogeryjny balsam z serii nieudany zakup, a dodatkowo nie mogłam o nim znaleźć żadnych opinii w internecie. Cena około 30zł nie była przeszkodą, bo na dobry produkt samoopalający jestem w stanie wydać więcej, ale liczyłam się z możliwością totalnego rozczarowania, mając równocześnie nadzieję na kosmetyczną perełkę. Wybrałam oczywiście wariant dla cery jasnej i średniej.


Formuła balsamu zawiera ekstrakt z miłorzębu i olejek z pestek winogron. Kosmetyk pachnie przyjemnie i świeżo, czuć delikatnie nuty owocowe. Po aplikacji skóra jest gładka, miękka i odpowiednio nawilżona. Najbardziej zaskoczył mnie brak nieprzyjemnego zapachu, który nieodzownie kojarzy mi się z produktami samoopalającymi czy to w formie balsamu, musu czy mgiełki. Tutaj nic takiego nie ma miejsca, więc działanie kosmetyku od początku do końca jest naprawdę przyjemne. Głównym zadaniem balsamu jest nadanie skórze naturalnie wyglądającej opalenizny bez smug i Nivea Sun Kissed wywiązuje się z tego zadania rewelacyjnie. Przede wszystkim jest to efekt stopniowy, który pogłębia się z każdą kolejną aplikacją. Już po kilku godzinach widać ładnie wyrównany koloryt skóry, ale jest to efekt na tyle subtelny, że nie ma mowy o nieestetycznych zaciekach, dlatego balsam śmiało polecam osobom zaczynającym przygodę z samoopalaczami do ciała. Oczywiście ważne jest odpowiednie przygotowanie skóry przed, czyli wykonanie dokładnego peelingu, a po unikanie kontaktu z ubraniami do momentu wchłonięcia się produktu, co zazwyczaj trwa do kilku minut.

Często sięgacie po balsamy brązujące?
Jaki produkt jest Waszym aktualnym ulubieńcem? :)
 Pozdrawiam
Patrycja

6 komentarzy:

  1. Kiedyś x lat temu kupiłam balsam brązujący z Nivea i to była porażka. Minęło wiele, wiele lat i do dziś omijam takie balsamy. Boję się plam które kiedyś spowodował balsam od Nivea.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam problem z tego typu produktami - zawsze trafiam na taki, który nierównomiernie się rozprowadza i po dwóch dniach mam tylko brudne plamy na ciele. Ale skoro ten jest do jasnej cery to muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. To super, że nie ma tego strasznego zapachu;). Ja też bardzo go nie lubię, a w wielu kosmetykach niestety daje się go wyczuć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli tak polecasz to chyba sprobuje - zwlaszcza ze przy sredniej karnacji ladne wyrownanie wcale nie jest takie oczywiste :)

    OdpowiedzUsuń
  5. NO ja też właśnie ma jasną karnację , a chciałabym się trochę przyciemnić jednak bez użycia szkodliwych promieni UV . Myślę, aby spróbować https://www.maxdrogeria.pl/bielenda-magic-bronze-brazujacy-krem-do-jasnej-karnacji-200ml-p11184 , ma dobre opinie. Miałyście może do czynienia z tym kremikiem?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
Pozdrawiam Was serdecznie :)

Patrycja.

Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger