3 PODKŁADY - CATRICE HD LIQUID COVERAGE, LUMENE MATTE OIL FREE, VICHY DERMABLEND FLUID KORYGUJĄCY.

Przez ostatnie miesiące sprawdziłam trzy podkłady, bo jako posiadaczka problematycznej cery, w makijażu skupiam się głównie na poprawieniu jej wyglądu, więc ciągle szukam w tej kwestii ideałów. Przede wszystkim kosmetyk musi wyglądać naturalnie na twarzy i być przyzwoicie trwały. Dodatkowo nie może podrażniać i powodować wysypu niedoskonałości. Jak sprawdziły się podkłady z dzisiejszego wpisu? O tym dowiecie się w dalszej części, więc zapraszam do czytania.


Podkład Catrice HD Liquid Coverage reklamowany jest jako druga skóra. Ten produkt pewnie większości z Was jest bardzo dobrze znany, bo często pojawia się w blogosferze. Do zakupu skusiły mnie pozytywnie opinie i obiecujące działanie kosmetyku. Podkład otrzymujemy w solidnej, szklanej buteleczce z zakrętką z pipetą do aplikacji produktu. Jeśli chodzi o odcień to wybrałam numer 010 Light Beige, który mimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się za ciemny, to ładnie stapia się z kolorytem mojej cery, a sam podkład bezproblemowo rozprowadza na twarzy. Najlepszą opcją jest dla mnie aplikacja palcami lub gąbeczką. Podoba mi się poziom krycia, bo skóra faktycznie jest wygładzona, zdrowa, a małe i średnie niedoskonałości zniwelowane. Ten pozytywny efekt na mojej twarzy utrzymuje się przez godzinę-dwie, następnie podkład ciemnieje i potrzebuje poprawek, szczególnie w problematycznej strefie T. W tym samym czasie znika efekt lekkości na twarzy, a co za tym idzie obiecanego komfortu. Moja wrażliwa skóra reagowała podrażnieniem i wysypem niedoskonałości. Niestety podkład szybko poszedł w odstawkę, bo robił więcej złego niż dobrego, a przyznam, że po tylu dobrych recenzjach miałam duże oczekiwania. 


Kosmetyki do pielęgnacji twarzy marki Lumene sprawdziły się u mnie tak dobrze, że postanowiłam sprawdzić ich podkład do twarzy. Wybrałam wersję matującą czyli Matte Oil Free w kolorze numer 1 o nazwie Classic Beige. Odcień jest naprawdę jasny, więc aby sprawdzić działanie produktu, musiałam chwilę poczekać, aby muśnięta słońcem skóra wróciła do naturalnego kolorytu. Podoba mi się gama kolorystyczna, która na pewno sprosta oczekiwaniom kobiet z bardzo jasną cerę. Kolejnym plusem jest skład produktu, znajdziemy w nim między innymi ekstrakt z nasion arktycznej maliny moroszki, który ma za zadanie rozjaśnić i odżywić skórę, a także beztłuszczowa formuła, wolna od parabenów. Aplikacja jest przyjemna i prosta, a poziom krycia określiłabym jako średni, ale można go dowolnie stopniować. Ja jestem zwolenniczką stosowania na większe niedoskonałości korektora, bo nie lubię efektu tak zwanej maski. Podkład Matte pięknie wygładza, ujednolica i rewelacyjnie nosi się na skórze przez cały dzień. Przyjemnie matuje skórę, za sprawą zawartości pudrowych pigmentów i co najważniejsze nie oksyduje na twarzy. Bardzo go polubiłam, bo z jednej strony świetnie kryje, jest trwały (po około 4 godzinach robię pierwsze poprawki za pomocą bibułek matujących na strefę T), a dodatkowo w odczuwalny sposób pielęgnuje skórę. Właśnie to zaskoczyło mnie najbardziej, bo pierwszy raz spotkałam tak innowacyjny podkład matujący, który nie obciąża i nie podrażnia mojej nadwrażliwej skóry. Ze względu na swoje właściwości polecam go szczególnie dla cery mieszanej.


Fluid korygujący Vichy Dermablend miałam okazję sprawdzić już dawno temu, a głównym bodźcem do nabycia kolejnego opakowania był nowy odcień numer 20 o nazwie Vanilla. Pomyślałam, że może być to świetne połączone numeru 15 Opal i 25 Nude, które nie do końca komponowały się z kolorem mojej cery. Poza tym brakowało w mojej kosmetyczne dobrze kryjącego i trwałego podkładu, który sprawdzi się na wyjątkowe okazje lub gorsze dni mojej skóry. Podkład najlepiej i najprościej aplikuje się palcami, bo pod wpływem ciepła dobrze rozprowadza się twarzy. Trzeba uważać z jego ilością, aby nie uzyskać efektu maski. Odcień Vanilla na szczęście nie wpada w różowe tony i ładnie stapia się z kolorem twarzy, chociaż w pierwszym momencie miałam wrażenie, że może być odrobinę za ciemny. Dermablend doskonale kryje niedoskonałości, przebarwienia i niewielkie blizny. Mimo swoich wysokich właściwości korygujących, dobrze nosi się na twarzy, ale trzeba pamiętać o odpowiednim odżywieniu skóry, czyli w moim przypadku kremie nawilżającym o bogatszej konsystencji. Wydaje mi się, że formuła produktu została odrobinę zmieniona, bo dawniej bywało, że podkład pod koniec dnia podrażniał moją cerę, a obecnie nic takiego nie ma miejsca. Dodam, że kosmetyk posiada hipoalergiczną formułę i polecany jest dla każdego typu skóry, także wrażliwej. Na pewno nie mogłabym używać go codziennie, bo na co dzień nie lubię aż tak mocnego krycia, ale warto go mieć pod ręką w sytuacjach awaryjnych, kiedy potrzebujemy optymalnego upiększenia i skorygowania niedoskonałości twarzy.


Jestem ciekawa czy znacie któryś z tych podkładów?
Koniecznie dajcie znać, co o nich sądzicie :)
Pozdrawiam
Patrycja

17 komentarzy:

  1. Nie znam żadnego z nich, jednak Vichy i Catrice chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vichy polecam, a Catrice to oczywiście indywidualna kwestia skóry :)

      Usuń
  2. Wspaniałe! Choć żadnego z nich nie miałam.
    Wyglądają super.
    Coś mi się wydaje, że ten Vichy na większe wyjścia by mi pasował.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. podkład z Catrice każdy wychwalał.. już byłam gotowa go kupić ale w ostatniej chwili zrezygnowałam i dobrze zrobiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O podkładzie Catrice HD Liquid Coverage czytałam mnóstwo negatywnych opinii, które są zbieżne z tym, o czym napisałaś w swoim poście.
    Ja nie zamierzam ryzykować:).
    Zaciekawiłaś mnie za to pokładem matującym z Lumene:).

    OdpowiedzUsuń
  5. wpadł mi w oko kolor podkładu Lumene ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny ten Lumene :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Z Twojej gromadki znam tylko podkład Catrice i u mnie niestety sprawdza się przeciętnie. Jest bardzo trwały, ale niestety na skórze nie wygląda idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam Twojej trójeczki ja teraz mam z Eveline Ideal Cover i jest rewelacyjny

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam Vichy Dermablend i jedyne co mi w nim przeszkadzało to ten pomarańczowy odcień... Gdyby zrobili jakiś dodatkowy w naturalnym tonie to byłby kapitany podkład!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten nowy kolor na twarzy wygląda naprawdę ładnie, ale faktycznie mogliby wprowadzić bardziej naturalne tony :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze.
Pozdrawiam Was serdecznie :)

Patrycja.

Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger