AKTUALNIE ULUBIONE PODKŁADY DO CERY MIESZANEJ I WRAŻLIWEJ: DR IRENA ERIS PROVOKE RADIANCE, ESTEE LAUDER DOUBLE WEAR LIGHT.

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam podkłady, których aktualnie używam. Jako posiadaczka skóry tłustej, mieszanej i na dodatek wrażliwej, poszukuję fluidów trwałych i niepodrażniających. Takich, które dodatkowo nie zapychają i naturalnie wyglądają na twarzy. Ważny jest także odpowiedni poziom krycia, ale bez efektu maski, bo do większych niedoskonałości służy mi korektor punktowy. Zawsze wybieram podkłady w tonacji żółtej, która świetnie niweluje zaczerwienienie lub rozszerzone naczynka. Poznajcie zatem moich aktualnych ulubieńców, zapraszam do dalszej części wpisu.


Zacznę od lżejszego podkładu, którego używam praktycznie codziennie. Wersję matującą z linii Provoke znam bardzo dobrze i swego czasu zużyłam dwie buteleczki. Tym razem sięgnęłam po wersję rozświetlającą w najjaśniejszym odcieniu o nazwie 105 Light Beige. Jest to ładny, naturalny beż, bez różowych tonów. Istotny jest fakt, że podkład nie oksyduje, czyli nie zmienia swojego koloru. Konsystencja fluidu jest dość lekka i bardzo łatwo rozprowadza się na twarzy. Wypróbowałam wiele sposobów i u mnie najlepiej sprawdza się aplikacja palcami. Podkład posiada przyjemny, delikatny zapach, który w żaden sposób nie podrażnia mojej nadwrażliwej cery.

Jest to kosmetyk rozświetlający, ale na szczęście brak w nim jakichkolwiek drobinek. Pozostawia za to zdrowy, lekko rozświetlony wygład skóry. Jeśli chodzi o krycie to określiłabym je jako średnie, czyli takie jakie lubię najbardziej, bo do większych niedoskonałości służy mi miejscowy korektor. Podkład Provoke pięknie wygładza, niweluje rozszerzone pory i nadaje twarzy zdrowy wygląd. Wystarczy jedna, lub dwie poprawki bibułkami matującymi w strefie T, aby makijaż trzymał się komfortowo przez cały dzień. Właściwie ten kosmetyk spełnia wszystkie moje oczekiwania, bo jest łatwy w aplikacji, posiada odcień z żółtymi tonami, nie zapycha i nie podrażnia, nie wchodzi w pory i jest przyzwoicie trwały, bo na mojej skórze utrzymuje się do ośmiu godzin, a następnie naturalnie i powoli znika z twarzy.


Podkłady Provoke nie są tanie, ale absolutnie warte swojej ceny. Na uwagę zasługuje także elegancka, szklana buteleczka i wygodna pompka. Cieszę się, że skusiłam się na wersję rozświetlającą, bo podkład bardzo dobrze działa na moją skórę. Dawniej sięgałam po podkłady typowo matujące, ale zauważyłam, że nie do końca spełniają one swoją rolę i często powodują nadmierne wydzielanie sebum lub zaczerwienienie, które w moim przypadku lubi pojawiać się po kilku godzinach od aplikacji. Obecnie najchętniej wybieram wersje dla skóry normalnej, suchej i wrażliwej, a do zmatowienia służy mi po prostu puder sypki.


Kolejnym ulubionym podkładem jest Estee Lauder Double Wear Light w najjaśniejszym odcieniu Intensity 0.5. Skusiłam się na ten zakup po wielu pochlebnych opiniach, ale najpierw sprawdziłam wersję klasyczną, która dla mnie okazała się za ciężka. Natomiast lżejsza formuła podkładu to był strzał w dziesiątkę. Przede wszystkim dobrałam idealnie kolor, który jest utrzymany w tonacjach żółtych i po aplikacji nie zmienia swojego odcienia. Produkt jest bezzapachowy i posiada niski filtr SPF 10. Warto śledzić oferty sklepów internetowych, bo stacjonarnie zapłacimy za niego ponad 180zł.

Rozprowadza się dość łatwo i osobiście upodobałam sobie aplikację palcami, ale trzeba pamiętać, że po chwili delikatnie zastyga na twarzy. Poziom krycia określiłabym jako średni, czyli wszystko co trzeba jest zakryte, a koloryt skóry wyrównany. Faktycznie jest to produkt odporny na zmazywanie, ciepło i bardzo trwały, a przy tym nie czuć go na twarzy. Wykończenie określiłabym jako matowe, ale na pewno niepłaskie. Jako posiadaczka cery tłustej i tak przypudrowuję strefę T, chociażby dla lepszego utrwalenia makijażu. Kosmetyk w żaden sposób nie podrażnił i nie pogorszył stanu mojej skóry. Podkład prezentuje się na twarzy naturalnie, ale trzeba uważać na suche skórki, bo zauważyłam, że lubi je podkreślać. Jest to na pewno świetna propozycja, kiedy chcemy mieć pewność, że nasz makijaż będzie wyglądał dobrze przez cały dzień i nie będziemy miały okazji nanosić poprawek przez kilka godzin. 


Oba podkłady są aktualnie moimi ulubieńcami, ale na co dzień częściej wybieram Provoke, ponieważ uwielbiam to jak pięknie wygładza i delikatnie rozświetla cerę. Jest to moje kosmetyczne odkrycie, jeśli chodzi o makijaż i upiększanie cery. Natomiast Estee Lauder Double Wear to mój faworyt do zadań specjalnych, który warto mieć w swojej kosmetyczce.


Jestem ciekawa czy znacie, któryś z tych podkładów? 
A może macie w planie ich zakup?Chętnie poznam Waszych ulubieńców :)

Pozdrawiam
Patrycja

11 komentarzy:

  1. U mnie ze względu na wrażliwą skórę ostatnio najlepiej się sprawdza... no make-up ;)
    Żadnego z tych podkładów nie używałam, choć wiele o nich słyszałam. Może kiedyś... ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety jest wiele do zatuszowania, ale jeśli tylko mogę to daję skórze odpocząć od makijażu :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Nie miałam żadnego z nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię matujący podkład Provoke:) A Double Wear Light z chęcią kiedyś wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zdjęcia :) Niestety ani jednego z tych produktów nie znam - kojarzę je, ale nie próbowałam na sobie, niestety jak dla mnie obie marki mają za ciemne kolory, Estee Lauder jeszcze poszukam w krajach azjatyckich - możliwe, że tam mają jaśniejsze barwy jak to marki czasami robią, że na dany region dają inne odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Z tego co się orientuję, to cięższa wersja Estee Lauder ma większą gamę kolorów :)

      Usuń
  5. Duetu niestety nie znam, ale od dawna mam ochotę wypróbować ten podkład Estee Lauder. Ja ostatnio sięgam, bo bardzo lekkie, nieobciążające formuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkładu nie czuć na twarzy, więc warto go sprawdzić :)

      Usuń
  6. ceny są dla mnie nieco zabójcze :( czy ktoś może zna się lepiej i podpowie czy lepiej zamowic fluid skin od pierre rene (https://www.pierrerene.pl/pl/kosmetyki/twarz/podklady/fluid-skin-balance-professional) czy podkład mineralny od annabell? (http://www.eshopannabelle.com/pl/podklady/224-beige-cream-podklad-matujacy-410g.html) ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
pozdrawiam Was serdecznie :)

Patrycja.

Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger