MÓJ CODZIENNY MAKIJAŻ - KOSMETYKI.

Postów odnośnie makijaży brak na blogu, a przyczyna jest prozaiczna - praktycznie każdy mój make up wygląda tak samo. Mało kiedy eksperymentuję, a jeśli już to przeważnie są to mocniejsze akcenty na ustach. Z rana mam niewiele czasu i dzięki minimalizmowi, cały makijaż zajmuje mi pięć minut i to wcale nie jest żart. Zresztą jak same niżej zobaczycie, kosmetyków używam naprawdę niewiele. Oczywiście zapraszam do dalszego czytania.


MAKIJAŻ TWARZY
____________

Bazy pod makijaż z reguły nie sprawdzają, w przypadku mojej wrażliwej cery. Stawiam za to na lekkie kremy nawilżające i w tej roli świetnie sprawdza się na przykład lekki krem-żel Dermedic, albo Avene Hydrance, którego zużyłam już kilka opakowań i na pewno będę do niego systematycznie wracać, bo to absolutnie mój kosmetyczny ulubieniec. 

Po wklepaniu nawilżacza, czekam kilka minut i nakładam podkład korygujący Avene w odcieniu numer 2, który jest ładnym, jasnym beżem, z przewagą żółtych tonów. Czytałam opinie, że podkład słabo kryje, jednak mimo, że mam naprawdę wiele do zatuszowania (blizny potrądzikowe, przebarwienia, naczynka) to radzi sobie bardzo dobrze, tym bardziej, że stopień krycia można stopniować. Przede wszystkim perfekcyjnie ujednolica, nie zapycha i nie podrażnia. Nie ma tutaj mowy o efekcie tak zwanej maski czy podrażnienia skóry. Podkład świetnie wygładza, zmniejsza widoczność porów i mam wrażenie, że pielęgnuje skórę, która przez cały dzień jest przyjemnie ukojona i odpowiednio nawilżona. Istotne jest także to, że nie powoduje on żadnych nowych niespodzianek na twarzy. Ważne jest tutaj odpowiednie utrwalenie pudrem sypkim, który zapewni trwałość makijażu przez większość dnia, a pierwszą poprawkę wykonuję po upływie 5-6 godzin i tutaj świetnie sprawdzają się bibułki matujące Wibo. Czas ten jest naprawdę zadowalający, zważywszy na moją mieszaną i kapryśną skórę. Czasami sięgam także po kultowy podkład Bourjois HM w odcieniu 51, który sprawdza się w przypadku lepszego dnia mojej cery, ale niestety szybkiej znika z twarzy. Kolejnym krokiem jest użycie miejscowo korektora i tutaj dobrze sprawdza się kamuflaż Catrice w odcieniu 010 Ivory. Na plus zaliczam dobrą pigmentację, trwałość i atrakcyjną cenę. 

Kolejnym krokiem jest aplikacja za pomocą puszka lub pędzla odrobiny pudru sypkiego marki Inglot numer 14, to taki jasny beż, które fajnie dopasowuje się do odcienia twarzy, jednocześnie nie zmieniając koloru podkładu. Dawniej mocno matowiłam strefę T, ale ostatnio spodobał mi się taki delikatny efekt rozświetlenia twarzy, więc zmieniłam taktykę, na im mniej tym lepiej. Ostatnim elementem w przypadku upiększania cery jest Bronzing Stone wypiekany puder brązujący, który dodatkowo wygładza i wykańcza cały make up. Stosuję go głównie do lekkiego wymodelowania policzków. Podoba mi się jego aksamitna konsystencja, która z łatwością dopasowuje się do każdego typu i koloru skóry. Warto zaznaczyć, iż jest to kosmetyk trwały, dobrej jakości i absolutnie wart swojej ceny. Stopień krycia można dowolnie stopniować i polecam go wszystkim osobom, także tym dopiero zaczynającym swoją przygodę z kosmetykami brązującymi do twarzy.


MAKIJAŻ OCZU
_________

Mój makijaż oczu to właściwie jedynie pogrubiający tusz do rzęs i od czasu do czasu czarna kredka. Maskarę z Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume znam od wielu lat i cały czas jestem z niej zadowolona. Odpowiednio pogrubia, delikatnie wydłuża i estetycznie rozdziela rzęsy. Wybieram zawsze kolor czarny, ponieważ moje naturalne rzęsy są dość ciemne. Na pewno można tym kosmetykiem uzyskać bardziej wyraziste spojrzenie, które osobiście preferuję jedynie na specjalne okazje. Polecić Wam także mogę świetne tusze marki Bourjois, którymi uzyskać można tak zwany efekt sztucznych rzęs. Jeśli chodzi o brwi, to podkreślam je i uzupełniam godną polecenia konturówką do brwi w żelu marki Inglot. Posiadam numer 12 i przyznam, że został idealnie dobrany przez makijażystkę w ich punkcie stacjonarnym. Jest to produkt przede wszystkim trwały i wydajny, którym w zależności od oczekiwanego efektu możemy podkreślić i wymodelować brwi.

MAKIJAŻ UST
_________

Ostatnim elementem makijażu jest pomadka i tutaj wybieram szminki w odcieniach nude, które podkreślają naturalny kolor ust. Lubię matowe i satynowe pomadki Bourjois, które są dość trwałe, ale potrafią lekko wysuszyć usta. Na szczęście na ratunek przychodzi mi peeling do ust Sylveco. Kolejną propozycją jest pomadka Provoke w kolorze 607 o nazwie Pink Nuance. Podoba mi się w tym produkcie matowe wykończenie, pigmentacja i przyzwoita trwałość. Na koniec zostawiłam mojego ulubieńca czyli satynową pomadkę MAC w odcieniu Faux, który jest typowym codziennym nudziakiem. Mam w planie zakup kolejnego koloru, tym razem wyrazistej fuksji, bo jestem zachwycona jakością, pigmentacją i trwałością tego kosmetyku. Możliwe, że stanę się wielbicielką kosmetyków tej marki, tym bardziej, że mogę je namacalnie obejrzeć w punkcie stacjonarnym. 

Właściwie wszystkie kosmetyki w moim makijażu codziennym zostały pokazane w tym wpisie. Oczywiście zmieniają się one zależnie od nowych odkryć czy zakupowych kaprysów, ale ich ilość nie zmienia się diametralnie. Czasami skuszę się na użycie eyelinera, kredki do ust lub rozświetlacza pod oczy. Jestem ciekawa jak wygląda Wasz codzienny makijaż? Będę czekała na  komentarze :)


    Zapraszam także na INSTAGRAM @beautyandchoice

20 komentarzy:

  1. widzę mac <3 uwielbiam ich pomadki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :) to taki właściwie no make up :)

      Usuń
  3. Na korygujący podkład od Avene z chęcią bym się skusiła. Bardzo lubię tę markę i mam do niej zaufanie, a ich produkty jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Pomadka w odcieniu nude jest śliczna i bardzo twarzowa. Ślicznie Ci w takim makijażu. Dzienni, delikatny, podkreślający urodę. Czego chcieć więcej? :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka Avene jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, a na ten podkład czaiłam się przez długi czas, obawiając się głównie słabego krycia i trwałości, na szczęście zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i teraz go uwielbiam :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. U siebie stawiam jednak na makijaż oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię też podkreślone oko, ale nie mam wprawy :)

      Usuń
  5. Ciekawa jestem tego pudru brązujacego, bo raczej nie jestem wielką fanką tego typu kosmetyków i boję się, że zrobię sobie krzywdę :D Aktualnie testuję Too Faced Chocolate Soleil i nawet nie ma większych katastrof :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bronzer jest cud, miód i malinki :) Naprawdę świetny kosmetyk, nawet dla takiego laika jak ja.

      Usuń
  6. U mnie wszystko zależy od czasu bo chęci to zawsze mam ! Bardzo ciekawa jestem Twojego bronzera - czaje się juz na niego przez długi czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłam go pod wpływem pozytywnych komentarzy na facebooku i na szczęście nie rozczarowałam się :) Świetny produkt, nawet dla początkujących.

      Usuń
  7. Ja jedynie tego kamuflażu używam z tych produktów, ale pomadki z MAC też mnie kuszą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno poznałam pierwszą i przepadłam, są naprawdę świetne pod względem trwałości :)

      Usuń
  8. Szminki mają bardzo ładne kolory, właśnie takie jakie lubię nosić na ustach na co dzień. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety na moich ustach sprawdzają się zazwyczaj błyszczyki. Uwielbiam Clarinsa. Szminki albo wysuszają moje usta, albo bardzo szybko znikają. Wyjątkiem jest czerwona na specjalne okazje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię błyszczyki, muszę koniecznie sprawdzić te z Clarinsa :)

      Usuń
  10. Bardzo ładnie, dziewczęco i naturalnie. Nad Faux krążyłam niczym satelita, w końcu odpuściłam, teraz widzę ją u Ciebie i znów chcę:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze.
pozdrawiam Was serdecznie :)

Patrycja.

Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger