PIELĘGNACJA CIAŁA: PALMER'S BALSAM DO CIAŁA Z OLEJKIEM KOKOSOWYM, NEUTROGENA EMULSJA DO CIAŁA Z OLEJKIEM SEZAMOWYM, MIXA LIPIDOWY KREM DO TWARZY I CIAŁA, HIPP OLIWKA DO MASAŻU, BABYDREAM LOTION PIELĘGNACYJNY.

PIELĘGNACJA CIAŁA: PALMER'S BALSAM DO CIAŁA Z OLEJKIEM KOKOSOWYM, NEUTROGENA EMULSJA DO CIAŁA Z OLEJKIEM SEZAMOWYM, MIXA LIPIDOWY KREM DO TWARZY I CIAŁA, HIPP OLIWKA DO MASAŻU, BABYDREAM LOTION PIELĘGNACYJNY.
Dzisiaj będzie słów kilka o pielęgnacji ciała z użyciem kosmetyków, które kupiłam na ostatniej promocji w Rossmannie. Zbliża się Jesień i wyraźnie czuć chłód w powietrzu, więc to dobry czas, aby mieć pod ręką produkty do domowego SPA, które ja osobiście uwielbiam. Jeśli jesteście ciekawi moich propozycji, to zapraszam do dalszej części wpisu.


Jeśli chodzi o kosmetyki marki Palmer's to często do nich wracam, bo jak dotąd każdy ich produkt spełnił moje oczekiwania. Szczególnie upodobałam sobie kremy do rąk i balsamy do ciała, więc podczas ostatniej promocji w klubie Rossmann postanowiłam po raz kolejny sięgnąć po Nawilżający balsam do ciała z olejkiem kokosowym. Jego wspaniała formuła zawiera składniki aktywne takie jak: organiczny olejek kokosowy, olejek monoi, witamina E, olejek ze słodkich migdałów, woda kokosowa, mleko kokosowe, olejek z orzechów makadamia, masło shea oraz masło kakaowe. Natomiast w jego składzie nie znajdziemy parabenów, ftalanów, oleju mineralnego, glutenu, siarczanów czy barwników. Działanie tego cudownego kosmetyku to na pewno zasługa świetnego składu, który sprawia, że balsam przyjemnie pachnie, jest to taki naturalny kokosowy zapach i rewelacyjnie nawilża, wygładza i odżywia najbardziej wymagającą skórę. Dodatkowo wykazuje działania łagodzące podrażnienia, które cenię sobie w okresie jesienno-zimowym, kiedy to moja skóra ma tendencję do nadmiernego zaczerwienienia. Balsam szybko wchłania się i nie pozostawia lepiącej czy tłustej warstwy. Jest to absolutnie mój must have na zimniejsze miesiące, bo nie dość, że fantastycznie odżywia skórę, to dodatkowo relaksuje swoim naturalnie słodkim, ale niemęczącym zapachem. 

Kolejnym kosmetykiem, który wpadł do mojego koszyka podczas promocji w Rossmannie, jest Nawilżająca Emulsja do ciała z olejkiem sezamowym marki Neutrogena. Lubię ten produkt za lekką, aksamitną konsystencję, która szybko wchłania się, przyjemny zapach i przyzwoite działanie odżywiające skórę. Nie jest to na pewno 24h nawilżenie, jak obiecuje producent na opakowaniu, ale emulsja świetnie sprawdza się po porannym prysznicu, kiedy to chcę w szybki sposób nawilżyć ciało, bez konieczności czekania na wchłonięcie się produktu. Kosmetyk dodatkowo fajnie wygładza i upiększa skórę, co jest zasługą olejku sezamowego w składzie. Przyznam, że od czasu do czasu chętnie sięgam po balsamy marki Neutregeny, bo od wielu lat mam do nich sentyment i ogólnie dobrze sprawdzają się na mojej wrażliwej skórze, nie powodując żadnych podrażnień. 


Mixa Baby Lipidowy krem nawilżający do twarzy i ciała, kupiłam głównie z ciekawości. Czytałam, że sprawdza się zarówno u dzieci jak i dorosłych, w dodatku może być aplikowany na twarz i ciało. Jego skład został dobrany tak, aby zniwelować ryzyko podrażnień, dlatego polecany jest dla skóry wrażliwej. Formuła kremu została przetestowana dermatologicznie, nie zawiera parabenów i alkoholu etylowego. W składzie znajdziemy między innymi nawilżającą glicerynę, mieszkankę olejków i wosków, które posiadają właściwości łagodzące i ochronne, dlatego tak wiele osób chwali sobie ten krem w okresie zimowym. Osobiście używam go na kilka sposobów, między innymi do pielęgnacji wrażliwych miejsc po depilacji, nawilżenia dekoltu i szyi. Jeśli chodzi o aplikację na twarz, to na dzień jest zbyt ciężki i nie do końca współpracuje z podkładem, ale myślę, że świetnie sprawdzi się na wyjazd w góry lub inny zimowy wypad, bo tworzy fajną warstwę ochronną na skórze.


Kolejny produkt to następny kosmetyczny ulubieniec z działu dla dzieci i mam, czyli Oliwka do masażu HiPP Mamasanft. Po pierwsze podoba mi się skład, bo znajdziemy tutaj olejek z jojoba, migdałowy i rokitnikowy. Takie połączenie solidnie pielęgnuje skórę sprawiając, że staje się ona bardziej jędrna, sprężysta i niesamowicie gładka. Kolejnym plusem jest rewelacyjne wchłanianie oliwki i nie pozostawianie lepiącej warstwy. To świetna propozycja zarówno do masażu, bo połączenie wymienionych wyżej olejków fajnie odpręża i do pielęgnacji skóry, która potrzebuje ujędrnienia i uelastycznienia. Co ważne produkt nie zawiera oleju mineralnego, substancji konserwujących, emulgatorów PEG, olejków eterycznych, barwników ani alergizujących substancji zapachowych. Szczerze polecam Wam oliwkę do masażu firmy Hipp, jak i również bardzo podobny odpowiednik, czyli propozycję marki Rossmann.
 
Ostatnim kosmetykiem w dzisiejszym wpisie jest Babydream Lotion pielęgnacyjny dla Mamy, który ma za zadanie wspomóc procesy regeneracji, zapobiec powstawaniu rozstępów i poprawić ogólnym wygląd skóry. Zawsze jestem ciekawa kosmetyków dla dzieci i mam, ponieważ dość dobrze się u mnie sprawdzają, ze względu na łagodne i przemyślane składy. Tutaj akurat znajdziemy takie składniki jak lanolina, połączenie różnych olejków i ekstrakt z alg. Balsam posiada ph naturalne dla skóry i nie zawiera barwników, substancji konserwujących, ani oleju mineralnego, parafinowego czy silikonowego. Lotion przyjemnie pachnie, dość dobrze nawilża i widocznie uelastycznia skórę, a jedynym minusem jest dłuższy czas wchłaniania się produktu, stąd też używać go będę jedynie wieczorem. Piszę używać, bo tak naprawdę jest za mną tylko kilka aplikacji, ale pierwsze wrażenia są na tyle dobre, że postanowiłam wspomnieć o nim na blogu.


Koniecznie dajcie znać, czy używałyście tych kosmetyków i co o nich sądzicie?
A może jakaś propozycja z dzisiejszego wpisu wpadła Wam w oko? :) 

Pozdrawiam
Patrycja

DERMEDIC HYDRAIN3 PEELING ENZYMATYCZNY I ANGIO ULTRAKOJĄCY KREM ŁAGODZĄCY ZACZERWIENIENIA.

DERMEDIC HYDRAIN3 PEELING ENZYMATYCZNY I ANGIO ULTRAKOJĄCY KREM ŁAGODZĄCY ZACZERWIENIENIA.
Cera problematyczna i wrażliwa wymaga odpowiedniej pielęgnacji, dlatego tak chętnie prezentuję Wam na blogu moje nowe odkrycia i to właśnie publikowanie takich postów sprawia mi największą frajdę. Dziś przedstawię Wam dwa produkty firmy Dermedic, jednej z moich ulubionych aptecznych marek. Koniecznie czytajcie dalej, zapraszam. 


Jeśli chodzi o peelingi do twarzy, to najczęściej sięgam po enzymatyczne, które bez nadmiernego pocierania, a co za tym idzie podrażnienia wrażliwej skóry, potrafią w delikatny i skuteczny sposób oczyścić delikatną cerę. Peeling Hydrain3 zawiera składniki aktywne takie jak: Woda termalna, Kompleks kwasów AHA i L-argininy (6%), Kwas hialuronowy, Mocznik, Gliceryna oraz Alantoina. Jego formuła jest dość treściwa, dzięki czemu kosmetyk jest wydajny, a dodatkowo pięknie pachnie. Sama aplikacja jest prosta - po prostu nakładam odpowiednią warstwę preparatu na twarz (można również na szyję i dekolt), czekam około 20 minut na wchłonięcie i pozostałość usuwam za pomocą płatka kosmetycznego lub zmywam letnią woda. Jest to produkt hipoalergiczny i dedykowany dla skóry suchej i wrażliwej.

Peeling Hydrain3 przede wszystkim delikatnie złuszcza i dobrze odświeża skórę, bez efektu podrażnienia czy wysuszenia twarzy. Po aplikacji cera jest gładka, promienna i prezentuje się po prostu zdrowiej. Kosmetyk idealnie przygotowuje skórę do następnych czynności pielęgnacyjnych i jest świetną opcją systematycznej pielęgnacji uzupełniającej. Przyznam, że bardzo polubiłam ten produkt, począwszy od aplikacji, ładny zapach i oczywiście satysfakcjonujące działanie. Już po 2-3 aplikacjach peeling widocznie zwęża pory, a dzięki zawartości kwasów AHA, w stężeniu 6% skutecznie złuszcza martwy naskórek.


Kolejny produkt marki Dermedic, który śmiało mogę Wam polecić to Angio Therapy Ultrakojący krem łagodzący zaczerwienienia. Ta nowość szczególnie polecana jest do skóry naczyniowej i z trądzikiem różowatym. Kosmetyk zawiera w swoim składzie między innymi: Wodę termalną, Olej z avocado, Witaminę E, Glicerynę i ciekawie brzmiące: Neutrazen™ 2,5%, Troxerutyna 0,5%, Ennacomplex 4% oraz Questice 1,2%. Tak jak w przypadku peelingu enzymatycznego jest to produkt hipoalergiczny. Ten krem od początku bardzo mnie ciekawił, zarówno pod względem działania jak i wykazywanego efektu chłodzenia, dzięki czemu przyjemnie zmniejsza zaczerwienienie, czy też niweluje obrzęk. Produkt ładnie pachnie i posiada lekką konsystencję, która szybko wchłania się i nie pozostawia lepiącej czy tłustej warstwy, dlatego idealnie nadaje się pod makijaż. 

Od razu po aplikacji kremu czuć na twarzy przyjemne chłodzenie, ukojenie i wygładzenie skóry. Mam wrażenie, że moje pajączki i naczynka stały się mniej widoczne, a co za tym idzie cera prezentuje się świeżo i bardziej zdrowo. Krem nie spowodował u mnie żadnej alergii, ani wysypu niedoskonałości, za to wyśmienicie sprawdził się stosowany na dzień pod makijaż, lub jako krem relaksacyjny i odprężający po upalnym dniu, dzięki efektowi chłodzenia, o którym wspominałam wyżej. To naprawdę świetna propozycja dla cer naczyniowych, skłonnych do zaczerwienienia i podrażnień, które szukają odpowiedniej dawki odżywienia i wyciszenia cery, zarówno na dzień jak i na noc.


Jestem ciekawa co sądzicie o tych kosmetykach? 
Wybieracie peelingi enzymatyczne, czy raczej wolicie te mechaniczne? :)
  
Pozdrawiam,
Patrycja

DODATKI DO DOMU W AKTUALNIE ULUBIONYCH KOLORACH.

DODATKI DO DOMU W AKTUALNIE ULUBIONYCH KOLORACH.
W moim mieszkaniu dodatki pełnią ważną rolę i mimo, że są różne to tworzą w pewien sposób jedną całość. Dzięki temu mogę zachować estetykę i harmonię, a właśnie w takich wnętrzach czuję się najlepiej. Od początku urządzania nowego mieszkania wiedziałam, że bazą będzie biel, szarość i beż, a zależnie od pory roku zmienią się jedynie dodatki, które w subtelny sposób potrafią ożywić klimat i dodać wnętrzom koloru. Obecnie królują u mnie wszystkie odcienie niebieskiego, kolor srebrny i złoty. Przeglądając niedawno ofertę jednego z moich ulubionych sklepów, czyli Home&You postanowiłam pokazać Wam propozycje, które idealnie wpisują się w aktualne trendy i sama chętnie bym je widziała w moich czterech ścianach. Jeśli lubicie dopieszczać wnętrza, to koniecznie przejdźcie do dalszej części wpisu.


Na początek chciałam pokazać Wam kilka kadrów z mojego mieszkania, które pojawiły się już na moim instagramie: LINK. Wiszące lustro, figurka Buddy, ramki do zdjęć, poszewki na poduszki czy srebrne figurki kota i sowy - to wszystko wypatrzyłam w sklepie Home&You. Na uwagę zasługuje każdy dział, bo sklep jest praktycznie podzielony na strefę salonu, sypialni, łazienki i kuchni. Piękne wzornictwo, różnorodność kolorów i aranżacji, to wszystko sprawia, że chętnie odwiedzam pobliskie sklepy stacjonarne. Kuszące są także ich promocje, gdzie za połowę ceny można nabyć wymarzony produkt. I zaznaczam, że nie jest to post sponsorowany, a jedynie chęć pokazania Wam miejsca, które lubię odwiedzać :)


W aktualnej kolekcji znalazłam kilka świetnych dodatków. Podoba mi się stonowana, ale jakże efektowna lampa, przezroczysta szkatułka, klasyczny lampion, delikatny wazon i oczywiście kolejna sowa do kolekcji - przyznaję, że mam do nich słabość. Zdjęcia pochodzą ze sklepu link: Home&You. Szczególnie polecam Wam dział Salon i Sypialnia, które są absolutnie moimi ulubionymi. 


Skoro już wymieniłam moje ulubione działy, to uważam, że poszewek na poduszki nigdy za wiele, szczególnie w aktualnie ulubionym kolorze. Sama mam w planie kupić piękne dmuchawce i waham się między opcją z pomponami, a włosem. Zaznaczę, że poszewki po praniu wyglądają jak nowe, więc nie można zarzucić im braku jakości, a już tym bardziej efektywnego wyglądu. Absolutnie są ozdobą każdego salonu i sypialni.


Podkładki i koszyki, to kolejne rzeczy, które chętnie kupuję w Home&You. Te pierwsze służą mi do segregacji kosmetyków, porządkowania mniejszych tekstyliów, a jednocześnie są świetną dekoracją parapetu, szafki czy półki. Natomiast z podkładkami jest tak jak z poszewkami na poduszki, ich nigdy za wiele i lubię mieć kilka wersji kolorystycznych, w zależności od panującej pory roku.


Jestem ciekawa czy zaglądacie do Home&You?
Dajcie znać jaki sklep z dodatkami do domu jest Waszym ulubionym :)

Pozdrawiam
Patrycja

DERMEDIC LINUM PREPARAT DO CIAŁA INTENSYWNIE NATŁUSZCZAJĄCY.

DERMEDIC LINUM PREPARAT DO CIAŁA INTENSYWNIE NATŁUSZCZAJĄCY.
Powoli nadchodzi jesień, którą przyznam, że bardzo lubię. Nie przeszkadzają mi spadające liście, czy ponury wieczory, bo mam na nie swoje ulubione sposoby. Jednym z nich jest intensywniejsza pielęgnacja i dlatego dzisiaj, przedstawię Wam moje nowe odkrycie, czyli balsam natłuszczający marki Dermedic. Jeśli jesteście ciekawe co o nim sądzę, to zapraszam do dalszego czytania.


Jeśli chodzi o kosmetyki marki Dermedic, to sprawdzają się u mnie bez najmniejszych zastrzeżeń. W przypadku pielęgnacji ciała lubię produkty solidnie nawilżające, odżywiające i przede wszystkim nie wywołujące podrażnień, bo mam do nich niestety tendencję. Sprawdzają się u mnie różne balsamy i masła drogeryjne, ale zdecydowanie bardziej ufam produktom aptecznym. Z myślą o nadchodzących zimniejszych dniach, postanowiłam sprawdzić Linum Emolient Preparat do ciała intensywnie natłuszczający dedykowany dla skóry suchej, bardzo suchej i atopowej marki Dermedic. Jego formuła zawiera składniki aktywne takie jak: Cicalinum TM, Masło Shea, Olej kakaowy, Super Hartolan, Witaminę E oraz Glicerynę. Ten wieloskładnikowy krem nawilżający posiada przyjemny, delikatny zapach i iście maślaną formułę, która jest dość zbita, ale bez problemu rozprowadza się na skórze. Uwielbiam takie solidne formuły, bo z doświadczenia wiem, że lepiej odżywiają i intensywniej nawilżają wymagającą skórę ciała.


Preparat przede wszystkim rewelacyjnie łagodzi, wszelkiego typu podrażnienia i stany zapalne skóry, dlatego śmiało używam go na przykład po zabiegu depilacji. Już po tygodniu stosowania krem Linum Emolient dobroczynnie wpłynął na barierę ochronną naskórka i zminimalizował objawy wysuszenia, a szczególnie było to widoczne po porannym prysznicu, kiedy to skóra nadal była miękka i odżywiona. Warto wspomnieć, że jest to produkt przebadany klinicznie i zawiera w swojej formule komples Cicalinum, posiadający zgłoszenie patentowe. Solidne opakowanie z odkręcanym wieczkiem, zawiera 225g produktu, a jego cena waha się w zależności od miejsca, więc warto poszukać indywidualnie najlepszej opcji zakupu.


Muszę przyznać, że uwielbiam ten krem, który swoim działaniem deklasuje wszelkie znane mi do tej pory silnie nawilżające masła do ciała. Przede wszystkim niesamowicie koi, uspokaja i natłuszcza, ale jednocześnie dość szybko się wchłania, pozostawiając jedynie delikatną warstwę ochronną na skórze. Jest to kosmetyk, który faktycznie intensywnie regeneruje i dba o najbardziej delikatną skórę, poprawiając jej odporność na czynniki zewnętrzne. Nie ma oceny, jaką mogłabym określić jego świetne działanie, więc po prostu napiszę, że trafia do grona moich kosmetycznych ulubieńców w kategorii pielęgnacji ciała.


Jestem ciekawe czy lubicie kosmetyki marki Dermedic? 
Co sądzicie o tym silnie natłuszczającym kremie do ciała? :)  
Pozdrawiam
Patrycja

SEPHORA MASECZKA Z BIAŁEJ GLINKI.

SEPHORA MASECZKA Z BIAŁEJ GLINKI.
Moja wrażliwa skóra lubi maseczki z glinki, które najlepiej sprawdzają się podczas systematycznego stosowania, na przykład raz w tygodniu. Na pewno jest z nimi trochę więcej zabawy, niż w przypadku standardowych masek, chociażby pod względem zmywania. Uważam jednak, że warto, bo naturalna glinka ma wiele zalet i można dostosować ją do potrzeb cery. Poznajcie zatem moje nowe odkrycie, czyli Maseczkę z białej glinki Sephora. Zapraszam do dalszego czytania.


Z tego co orientuję się dostępnych jest 8 maseczek z glinki: szarej, czerwonej, różowej, żółtej, zielonej, niebieskiej, fioletowej i białej, którą wybrałam podczas ostatniej wizyty w Sephorze. Ich aksamitna formuła zawiera odpowiednią dawkę naturalnej glinki, która jak wiadomo bogata jest w minerały i oligoelementy. Najbardziej do zakupu przekonał mnie fakt, iż nie powodują one uczucia ściągnięcia, czyli nie występuje efekt powolnego zasychania na skórze. Miękkie opakowanie o pojemności 35ml, posiada zakręcany dozownik, a sama aplikacja dzięki iście aksamitnej formule jest prosta i szybka. Glinkę standardowo aplikuje się na czystą i suchą skórę, a po 15 minutach spłukuje obficie wodą. Za maseczkę zapłaciłam 25zł i spokojnie wystarczy na kilka użyć, zależy to od nakładanej ilości. Na opakowaniu widnieje informacja o czterech aplikacjach. 


Na początek wybrałam maseczkę z białą glinką, która posiada ekstrakt z rumianku i ma za zadanie ukoić i przywrócić równowagę mineralną skóry. Cały proces, począwszy od aplikacji, a skończywszy na zmywaniu maski jest przyjemny, ponieważ tak jak wspomniałam wyżej produkt nie zasycha, przez co nie podrażnia, ani nie wysusza mojej wrażliwej skóry, która po zmyciu glinki jest ukojona, oczyszczona i lepiej odżywiona, dzięki czemu łatwiej absorbuje substancje nawilżające. Jestem bardzo zadowolona z działania tego kosmetyku, dlatego na pewno sprawdzę wersję z zieloną glinką, która dodatkowo złuszcza i zamyka pory. To co mi się podoba w tych różnych wariantach masek, to możliwość ich połączenia i stworzenia tak zwanej multi maski, czyli na wybraną strefę twarzy nakładamy odpowiednią glinkę. Przyznam, że lubię fundować mojej cerze domowe spa i zawsze wybieram dwa dni w tygodniu na taką dłuższą i solidniejszą pielęgnację. Ważne, aby wszelkiego typu maski, peelingi były delikatne i jednocześnie skuteczne, bo takie kosmetyki moja nadwrażliwa skóra ceni sobie najbardziej.


Jestem ciekawa czy lubicie maseczki z glinki? 
Jeśli tak, to która glinka jest Waszą ulubioną? :)
Pozdrawiam
Patrycja

CECE OF SWEDEN HELLO NATURE CANNABIS OIL FLEXIBILITY & RELAX: SZAMPON OLEJ Z KONOPI, ODŻYWKA OLEJ Z KONOPI.

CECE OF SWEDEN HELLO NATURE CANNABIS OIL FLEXIBILITY & RELAX: SZAMPON OLEJ Z KONOPI, ODŻYWKA OLEJ Z KONOPI.
Kosmetyki z linii Hello Nature posiadają aż do 94% składników pochodzenia naturalnego. Kolejnym atutem jest brak parabenów, pochodnych ropy naftowej, konserwantów MIT i CIT oraz sztucznych barwników. Skoro już sama zapowiedź brzmiała tak ciekawie, to nie pozostało mi nic innego, jak sprawdzić produkty osobiście. Jeśli jesteście ciekawi co sądzę o wersji Cannabis Oil Flexibility & Relax, to koniecznie czytajcie dalej.


Głównym składnikiem tych produktów jest olej z konopi, który ma zapewnić optymalną dawkę regeneracji, poprawić elastyczność i wydobyć blask z włosów. Przyznam, że po raz pierwszy spotykam ten składnik w kosmetykach, ale z tego co widzę, staje się on powoli kosmetycznym odkryciem. Warto wspomnieć, że na pewno jest to zasługa składu oleju, którego prawie 80% stanowią nienasycone kwasy tłuszczowe, które wspierane są przez proteiny, aminokwasy, minerały, witaminy, a także fosfolipidy. Olej z konopi posiada dodatkowo właściwości przeciwzapalne, regenerujące, antyseptyczne i antyoksydacyjne. Taki skład nie może być obojętny dla włosów, dlatego tym bardziej byłam ciekawa owego duetu. 

Zacznę od Szamponu olej z konopi, który na samym początku polubiłam za lekko ziołowy zapach. Opakowanie jest dość miękkie, więc nie ma problemu z wydostaniem produktu. Sama aplikacja jest przyjemna, bo szampon dobrze pieni się, a co za tym idzie dokładnie otula kosmyki. Jest delikatny, ale jednocześnie skutecznie oczyszcza włosy. Co najważniejsze nie wysusza, a często w przypadku produktów z tak naturalnym składem miałam z tym problem. Kosmetyk absolutnie spełnia swoje zadanie i moje włosy, jak i skóra głowy bardzo go polubiły. Cena także jest zachęcająca, bo z tego co orientowałam się, to opakowanie o pojemności 300ml kosztuje około 20zł. 


Dopełnieniem pielęgnacji jest Odżywka olej z konopi, która dedykowana jest szczególnie dla włosów osłabionych i łamliwych. To co lubię w tym produkcie, to absolutnie czas aplikacji: nakładam ją na wytarte ręcznikiem włosy i spłukuję po upływie 2-5minut. Tak jak w przypadku szamponu, odżywka posiada lekko ziołowy i świeży zapach. Włosy po jej aplikacji są odżywione, śliskie i bardziej elastyczne. Nie ma tutaj mowy o efekcie ,,oklapnięcia'' lub obciążenia, bo po wysuszeniu fryzura jest fajnie odbita u nasady, a końcówki przyjemnie nawilżone. Dawniej częściej aplikowałam silnie nawilżające maski, ale kiedy udało mi się zregenerować włosy, to przerzuciłam się na pielęgnację zamienną, czyli dwa razy w tygodniu odżywka i tylko raz mocno nawilżająca maska. 

Duet z linii Hello Nature zaskoczył mnie naprawdę pozytywnie. Przede wszystkim sprawdził się na moich suchych włosach, które lubię solidniejsze dawki regeneracji, a to co go wyróżnia, to brak nadmiernego obciążenia kosmyków, przez co fryzura wygląda naturalniej i dłużej świeżo. Na uwagę zasługuje także przyjemny skład, który w moim przypadku nie zawsze się sprawdza, ale tutaj zrobił tak zwaną dobrą ,,robotę'' :) Ja w ogóle lubię takie ziołowe, świeże nuty, a jeśli idą w parze z dobroczynnym działaniem, to jestem w pełni usatysfakcjonowana. 


Jestem ciekawa czy wpadły Wam w oko kosmetyki z linii Hello Nature?
Co o nich sądzicie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach :)
Pozdrawiam
Patrycja

MIX KSIAŻKOWY - SIERPIEŃ.

MIX KSIAŻKOWY - SIERPIEŃ.
Wakacje powoli dobiegają końca, a jeszcze nie tak dawno, na początku czerwca obchodziłam swoje urodziny i wydaje mi się jakby to było wczoraj. Czas pędzi w zastraszającym tempie, a każdy dzień ma zdecydowanie za mało godzin, więc dobrze jest każdą z nich odpowiednio wykorzystać. Jednym z moich sposobów na relaks i wyciszenie jest czytanie książek. Przeważnie sięgam po kryminały i co raz bardziej przekonuję się do polskich pisarzy. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam książki, które przeczytałam w wakacje i oczywiście zapraszam do dalszej części wpisu.  


Najmroczniejszy sekret to thriller psychologiczny, którego głównym tłem akcji jest zniknięcie małej dziewczynki. Tragiczna sytuacja ma miejsce podczas urodzinowego przyjęcie jej ojca. Kiedy to po latach spotykają się wszyscy uczestnicy tej feralnej nocy, powoli wychodzi na jaw prawdziwy przebieg wydarzeń. Książkę na pewno czyta się łatwo i szybko, a dodatkowo na plus zaliczam przeplatanie się czasu przeszłego z teraźniejszym. Szczerze mówiąc spodziewałam się ciekawszej fabuły i oryginalniejszego zakończenia, ale jak wiadomo wszystkim się nie dogodzi. Brakowało mi w tej książce emocji i stopniowego budowania napięcia. Czasami miałam wrażenie, że czytam typowo obyczajową powieść, o skomplikowanych relacjach i pogubionych, bogatych ludziach. Nie jest to zła propozycja, ale też nie mogę napisać, że mnie zachwyciła.

Dziecięce koszmary to kolejny, solidny thiller, który opiewa mrocznym klimatem. Jest tu morderstwo, szpital psychiatryczny i złożona postać Pani detektyw, która nie wszystkim przypadnie do gustu, ale mi w żadnym wypadku nie przeszkadzała. W książce nie brakuje zwrotów akcji, dużo się dzieje, a postacie są naprawdę ciekawe i złożone, a takie lubię najbardziej. Lektura porusza trudne i smutne tematy, a cała historia nie raz wywołała u mnie dreszcze. Lubię połączenie psychologicznej zagadki z wątkiem kryminalnym. Mimo tych wszystkich plusów muszę stwierdzić, że nie jest to najlepsza pozycja autorki, ale tylko pod jednym względem - nie miałam ochoty zarwania nocy, aby poznać rozwiązanie zagadki. Lisa Gardner to autorka poczytnych thillerów, które plasują się w ścisłej czołówce bestsellerów i jeśli lubicie ten gatunek książek, to warto poznać jej twórczość.


Oszpicyn to książka reklamowana jako kryminał z elementami horroru. Głównym bohaterem jest Wojciech Jaromin, który przyjeżdża do Oszpicyna, aby objąć stanowisko dziennikarza lokalnej gazety. W tym samym czasie w mieście dzieją się dziwne, irracjonalne wydarzenia i zaczynają ginąć ludzie. Jest tu zagadka, sprawnie poprowadzona narracja w osobie głównego bohatera i doszlifowany język. Pierwsza połowa książki faktycznie trzyma w napięciu, a opisy przyrody i poszczególnym wydarzeń działają mocno na wyobraźnię. Niestety w drugiej części emocje powoli opadają, a rozpędzona akcja z każdą kolejną przeczytaną stroną zwalnia. Jest to na pewno dobra książka, której klimat porównać mogę z mrocznymi powieściami Kinga, w których także często brakuje mi dynamiki wydarzeń. 

Suttree to ponad 600 stron męskiej i dość specyficznej lektury. Akcja książki rozgryza się na początku lat 50 i opowiada historię Corneliusa Suttree, który porzucił swoje dotychczasowe życie, aby zamieszkać na barce i utrzymywać się z połowu ryb. W tym nowym życiu towarzyszą mu pijacy i miejscowi szmaciarze, którzy odwiedzają go, bo uznają za mądrzejszego i szukają rozwiązania swoich problemów. To mocna książka napisana pięknym językiem, który w połączeni z wulgaryzmami tworzy specyficzny kontrast, wyzwalając w czytelniku mnóstwo emocji. Ta klimatyczna powieść prowadzi nas w głąb ludzkiej duszy, bez omijania najciemniejszych zakamarków, a wręcz delektuje się nimi. To pierwsza książka tego autora, którą miałam okazję przeczytać i mimo, że nie jestem zwolenniczką tego typu literatury, to absolutnie przyznaję, że warto poznać kręte losy głównego bohatera i jego towarzyszy.

Jaki rodzaj literatury jest Waszym ulubionym?  
Koniecznie dajcie znać w komentarzach :)
Pozdrawiam
Patrycja
Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger