10 POMYSŁÓW NA PREZENT DLA NIEJ.

10 POMYSŁÓW NA PREZENT DLA NIEJ.
Przyznam, że należę do osób, które z reguły unikają świątecznej gorączki na ostatnią chwilę, dlatego już w listopadzie zaczynam kompletować prezenty i przeglądać oferty sklepów internetowych. Ostatnio preferuję zakupy w sieci, bo są przede wszystkim szybkie i wygodne, ale lubię także poczuć świąteczny blichtr w centrach handlowych, bo Grudzień to absolutnie miesiąc magiczny i wyjątkowy. Powoli zaczynam stroić dom i z każdym dniem dodaję kolejny akcent, zwiastujący nadchodzące Święta i czas spędzony z bliskimi. Prezenty mam już wszystkie gotowe, a jeśli Wy nadal poszukujecie inspiracji to zapraszam do dalszej części wpisu.


1.Książka to w zasadzie sprawdzony pomysł na prezent, a znając naszych bliskich nie powinniśmy mieć problemu z wyborem odpowiedniej pozycji. Jedni zaczytują się w kryminałach, inni cenią sobie polskich pisarzy, a jeszcze inni uwielbiają wszelkiego rodzaju poradniki lub książki dotyczące ich zainteresowań. Świetną propozycją może okazać się nowość ,,Perfumy Stulecie Zapachów'' Lizzie Ostrom. To obowiązkowa pozycja dla wszystkich kobiet, które uwielbiają pachnidła i chcą mieć w swojej kolekcji zbiór stu kultowych zapachów XX wieku. Podoba mi się twarda okładka, przyjemnie napisana treść i wplecione ciekawości o danym flakoniku. Książkę znajdziecie między innymi tutaj w promocyjnej cenie: LINK.


2. Torebka to jeden z dodatków, które uwielbiają kobiety. Jest to także dobry pomysł na prezent, bo nie musi ona być mierzona czy dopasowana jak buty, a ma po prostu pasować do stylu obdarowywanej osoby. W tym sezonie szczególnie modna jest czerwień, którą można zauważyć na ubraniach i dodatkach, bo świetnie ożywia każdą stylizację. Mam nadzieję, że torebka ELLA Red wpadnie Wam w oko, bo jest naprawdę świetnie wykonana i przede wszystkim uniwersalna, dostępna tutaj: LINK.

3. Obraz, grafika to fajna propozycja dla kolekcjonerów oryginalnych wydruków, albo osób urządzających na przykład mieszkanie. Zawsze możemy podpatrzeć co kto lubi, jaki styl preferuje lub co konkretnie wpasuje się do znajdującej się już kolekcji na ścianie. Od siebie mogę polecić piękne grafiki Anity Tomala - LINK , a także BeARTposter - LINK , skąd pochodzi widoczna na zdjęciu baletnica. Jeśli chodzi o ramki to szeroki wybór w dobrej cenie oferuje IKEA, polecam tam zajrzeć.


4. Szkatułka na biżuterię to kolejna propozycja prezentu pod choinkę, bo jak wiadomo kobiety lubią mieć uporządkowane świecidełka. Polecam zajrzeć do sklepu Home&You, który moim zdaniem w tej kwestii oferuje ciekawe propozycje, utrzymane w różnych trendach - LINK.

5. Kolczyki to kolejny dobry pomysł na prezent, który jest efektowny, a nie musi kosztować fortuny, wszystko zależy od zasobności portfela. Szczególnie upodobałam sobie wyrobi marki W.Kruk i w ostatnim roku to u nich najczęściej kupowałam nową parę, bo po prostu zachwycają mnie ich kolekcje, zresztą same zobaczcie - LINK.

6. Porządny, skórzany portfel to must have w kobiecej torebce. Ostatnio na moim instagramie i facebooku pokazywałam Wam propozycje marki Moretti, które dostępne są w sklepie LoveWallet - LINK. Posiadam mniejszy model w kolorze pudrowego różu z wygodnym biglem i wieloma kieszonkami na karty oraz inne dokumenty. Jeśli zależy Wam na wysokiej jakości produktu, świetnej obsłudze i szybkiej wysyłce to szczerze polecam Wam ten sklep.


7. Zestaw kosmetyków wcale nie musi oznaczać ,,oklepanego'' pomysłu na prezent. Obecnie na rynku dostępnych jest wiele ciekawych marek, na przykład tych bazujących na naturalnych składnikach lub na przykład droższe kosmetyki kolorowe, które kuszą w drogeriach świątecznym wydaniem i kolorowym opakowaniem. To na pewno dobra propozycja dla wszystkich, którzy lubią dbać o siebie, testować nowości i rozpieszczać zmysły różnego typu mazidłami.

8. Perfum to zawsze dobry pomysł, pod warunkiem, że znamy ulubione zapachy danej osoby. Pisząc list do św. Mikołaja uwzględniłam mojego ulubieńca, czyli Si Giorgio Armani, który podoba mi się niezmiennie, odkąd pierwszy raz go poznałam.

9. Szalik i rękawiczki to zestaw, który chętnie zobaczyłabym pod choinką. Do wyboru mamy klasyczne, długie szale zakończone frędzlami lub praktyczne, misternie wykonane kominy. Te rzeczy także nie muszą być drogie, aby cieszyły przez długie lata i wyglądały jak nowe. W tym przypadku warto patrzeć na skład i na przykład szukać atrakcyjnych ofert w sklepach internetowych. 

10. Planner/Kalendarz to idealny podarunek dla każdej zorganizowanej kobiety, która lubi mieć wszystko uporządkowane i zaplanowane. Widziałam kilka ciekawych ofert, które kuszą jakością i pomysłem wykonania. 


Jestem bardzo ciekawa czy macie już skompletowane wszystkie prezenty?
Czy tak jak ja powoli przemycacie do domu atmosferę nadchodzących Świąt? :)

Pozdrawiam
Patrycja

KOSMETYKI BUNA: ŻELOWA MASECZKA ŁAGODZĄCA Z ALOESEM, PŁYN MICELARNY DO KAŻDEGO TYPU SKÓRY Z MELISĄ, KREM DO SKÓRY SUCHEJ I WRAŻLIWEJ NA DZIEŃ I NA NOC.

KOSMETYKI BUNA: ŻELOWA MASECZKA ŁAGODZĄCA Z ALOESEM, PŁYN MICELARNY DO KAŻDEGO TYPU SKÓRY Z MELISĄ, KREM DO SKÓRY SUCHEJ I WRAŻLIWEJ NA DZIEŃ I NA NOC.
Buna to nowa marka, której kosmetyki bazują na naturalnych składnikach, takich jak melisa, rozmaryn, szałwia oraz aloes. Oferuje kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, które oparte są na sprawdzonych, ziołowych recepturach. Spodobała mi się koncepcja marki i pomysł na kosmetyki, dlatego postanowiłam sprawdzić na własnej skórze działanie tych produktów. O szczegółach przeczytacie w dalszej części wpisu. 


Zacznę od kosmetyku, który oczarował mnie od pierwszej aplikacji, czyli Żelowa Maseczka Łagodząca z aloesem. Moja wrażliwa skóra lubi kosmetyki z aloesem, który świetnie koi i łagodzi podrażnienia. Konsystencja maski jest faktycznie żelowa i pozwala na szybkie i wygodne rozprowadzenie. Zapach określiłabym jako delikatny i przyjemny, czyli idealnie współgrający z działaniem kosmetyku. Uwielbiam aplikować maseczkę wieczorem, jako przygotowanie skóry do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych lub w sytuacji kiedy to moja wrażliwa cera potrzebuje natychmiastowego ukojenia. Produkt momentalnie koi, łagodzi i dodatkowo nawilża skórę. Podoba mi się przyjemny efekt chłodzenia, który czuć na początku za sprawą żelowej konsystencji maski. Aplikacja kosmetyku jest prosta, a nadmiar wystarczy po kilku minutach zmyć wacikiem.


Kolejnym kosmetykiem marki Buna, który miałam przyjemność sprawdzić jest Płyn micelarny do każdego typu skóry z Melisą. Na samym początku zaskoczył mnie intensywny, cytrynowy zapach, ale na szczęście dość szybko go polubiłam. Kosmetyk przede wszystkim świetnie radzi sobie z demakijażem, jednocześnie nie wysuszając, ale w przypadku mojej wrażliwej skóry, muszę uważać, aby zbyt mocno nie pocierać wacikiem twarzy. W składzie znajdziemy między innymi Melisę, która odpowiedzialna jest za specyficzny, cytrusowy zapach, a jej główne właściwości to regeneracja, odżywienie i przywrócenie równowagi cerze. Płyn micelarny okazał się bardzo skutecznym kosmetykiem do oczyszczania, jednak nie nadaje się do demakijażu oczu i wrażliwej skóry dookoła, bo tak jak to miało miejsce w moim przypadku może wywołać podrażnienia. Mimo małych minusów, zużyłam całe opakowanie o pojemności 500ml, bo umiejętnie stosowany dobrze wpływał na moją skórę.


Na koniec zostawiłam Krem do skóry suchej i wrażliwej na dzień i na noc z Aloesem. Produkt stosuję najkrócej, bo dopiero ponad tydzień, więc nie mam jeszcze ostatecznie wyrobionej o nim opinii. Podoba mi się dość treściwa konsystencja, która sprawdza się zarówno jako baza pod makijaż i krem regenerujący na noc, a także przyjemny i delikatny zapach kosmetyku. Po aplikacji nie zauważyłam żadnych podrażnień czy zapychania, a wręcz przeciwnie na chwilę obecną widzę same plusy. Krem sprawia, że skóra twarzy jest gładka, miękka i odpowiednio odżywiona, więc jeśli lubicie kosmetyki z aloesem, które fajnie koją cerę, to koniecznie przyjrzyjcie się bliżej całej marce Buna.


Jestem ciekawa czy miałyście styczność z kosmetykami tej marki?
Lubicie stosować w pielęgnacji twarzy aloes lub melisę? :)
Pozdrawiam
Patrycja

3 PODKŁADY - CATRICE HD LIQUID COVERAGE, LUMENE MATTE OIL FREE, VICHY DERMABLEND FLUID KORYGUJĄCY.

3 PODKŁADY - CATRICE HD LIQUID COVERAGE, LUMENE MATTE OIL FREE, VICHY DERMABLEND FLUID KORYGUJĄCY.
Przez ostatnie miesiące sprawdziłam trzy podkłady, bo jako posiadaczka problematycznej cery, w makijażu skupiam się głównie na poprawieniu jej wyglądu, więc ciągle szukam w tej kwestii ideałów. Przede wszystkim kosmetyk musi wyglądać naturalnie na twarzy i być przyzwoicie trwały. Dodatkowo nie może podrażniać i powodować wysypu niedoskonałości. Jak sprawdziły się podkłady z dzisiejszego wpisu? O tym dowiecie się w dalszej części, więc zapraszam do czytania.


Podkład Catrice HD Liquid Coverage reklamowany jest jako druga skóra. Ten produkt pewnie większości z Was jest bardzo dobrze znany, bo często pojawia się w blogosferze. Do zakupu skusiły mnie pozytywnie opinie i obiecujące działanie kosmetyku. Podkład otrzymujemy w solidnej, szklanej buteleczce z zakrętką z pipetą do aplikacji produktu. Jeśli chodzi o odcień to wybrałam numer 010 Light Beige, który mimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się za ciemny, to ładnie stapia się z kolorytem mojej cery, a sam podkład bezproblemowo rozprowadza na twarzy. Najlepszą opcją jest dla mnie aplikacja palcami lub gąbeczką. Podoba mi się poziom krycia, bo skóra faktycznie jest wygładzona, zdrowa, a małe i średnie niedoskonałości zniwelowane. Ten pozytywny efekt na mojej twarzy utrzymuje się przez godzinę-dwie, następnie podkład ciemnieje i potrzebuje poprawek, szczególnie w problematycznej strefie T. W tym samym czasie znika efekt lekkości na twarzy, a co za tym idzie obiecanego komfortu. Moja wrażliwa skóra reagowała podrażnieniem i wysypem niedoskonałości. Niestety podkład szybko poszedł w odstawkę, bo robił więcej złego niż dobrego, a przyznam, że po tylu dobrych recenzjach miałam duże oczekiwania. 


Kosmetyki do pielęgnacji twarzy marki Lumene sprawdziły się u mnie tak dobrze, że postanowiłam sprawdzić ich podkład do twarzy. Wybrałam wersję matującą czyli Matte Oil Free w kolorze numer 1 o nazwie Classic Beige. Odcień jest naprawdę jasny, więc aby sprawdzić działanie produktu, musiałam chwilę poczekać, aby muśnięta słońcem skóra wróciła do naturalnego kolorytu. Podoba mi się gama kolorystyczna, która na pewno sprosta oczekiwaniom kobiet z bardzo jasną cerę. Kolejnym plusem jest skład produktu, znajdziemy w nim między innymi ekstrakt z nasion arktycznej maliny moroszki, który ma za zadanie rozjaśnić i odżywić skórę, a także beztłuszczowa formuła, wolna od parabenów. Aplikacja jest przyjemna i prosta, a poziom krycia określiłabym jako średni, ale można go dowolnie stopniować. Ja jestem zwolenniczką stosowania na większe niedoskonałości korektora, bo nie lubię efektu tak zwanej maski. Podkład Matte pięknie wygładza, ujednolica i rewelacyjnie nosi się na skórze przez cały dzień. Przyjemnie matuje skórę, za sprawą zawartości pudrowych pigmentów i co najważniejsze nie oksyduje na twarzy. Bardzo go polubiłam, bo z jednej strony świetnie kryje, jest trwały (po około 4 godzinach robię pierwsze poprawki za pomocą bibułek matujących na strefę T), a dodatkowo w odczuwalny sposób pielęgnuje skórę. Właśnie to zaskoczyło mnie najbardziej, bo pierwszy raz spotkałam tak innowacyjny podkład matujący, który nie obciąża i nie podrażnia mojej nadwrażliwej skóry. Ze względu na swoje właściwości polecam go szczególnie dla cery mieszanej.


Fluid korygujący Vichy Dermablend miałam okazję sprawdzić już dawno temu, a głównym bodźcem do nabycia kolejnego opakowania był nowy odcień numer 20 o nazwie Vanilla. Pomyślałam, że może być to świetne połączone numeru 15 Opal i 25 Nude, które nie do końca komponowały się z kolorem mojej cery. Poza tym brakowało w mojej kosmetyczne dobrze kryjącego i trwałego podkładu, który sprawdzi się na wyjątkowe okazje lub gorsze dni mojej skóry. Podkład najlepiej i najprościej aplikuje się palcami, bo pod wpływem ciepła dobrze rozprowadza się twarzy. Trzeba uważać z jego ilością, aby nie uzyskać efektu maski. Odcień Vanilla na szczęście nie wpada w różowe tony i ładnie stapia się z kolorem twarzy, chociaż w pierwszym momencie miałam wrażenie, że może być odrobinę za ciemny. Dermablend doskonale kryje niedoskonałości, przebarwienia i niewielkie blizny. Mimo swoich wysokich właściwości korygujących, dobrze nosi się na twarzy, ale trzeba pamiętać o odpowiednim odżywieniu skóry, czyli w moim przypadku kremie nawilżającym o bogatszej konsystencji. Wydaje mi się, że formuła produktu została odrobinę zmieniona, bo dawniej bywało, że podkład pod koniec dnia podrażniał moją cerę, a obecnie nic takiego nie ma miejsca. Dodam, że kosmetyk posiada hipoalergiczną formułę i polecany jest dla każdego typu skóry, także wrażliwej. Na pewno nie mogłabym używać go codziennie, bo na co dzień nie lubię aż tak mocnego krycia, ale warto go mieć pod ręką w sytuacjach awaryjnych, kiedy potrzebujemy optymalnego upiększenia i skorygowania niedoskonałości twarzy.


Jestem ciekawa czy znacie któryś z tych podkładów?
Koniecznie dajcie znać, co o nich sądzicie :)
Pozdrawiam
Patrycja

JANTAR DUO MASKA Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU DO WŁOSÓW BARDZO ZNISZCZONYCH.

JANTAR DUO MASKA Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU DO WŁOSÓW BARDZO ZNISZCZONYCH.
Dzisiaj przychodzę do Was z moim ostatnim odkryciem, czyli maską Jantar z wyciągiem z bursztynu firmy Farmona, której kosmetyki do włosów poznałam po raz pierwszy, całkowicie przez przypadek podczas zakupów w markecie. Maska wpadła mi już w oko dużo wcześniej, ale nie byłam dostatecznie przekonana do kosmetyków tej marki, aż w końcu postanowiłam spróbować. Jak sprawdziła się na moich włosach i co o niej sądzę? Tego dowiecie się z dalszej części wpisu, więc serdecznie zapraszam do czytania.


Zacznę od składników aktywnych maski, które są odpowiedzialne za jej dobroczynne działanie, czyli: bursztyn - pielęgnuje i wzmacnia włosy, wosk jojoba -  nawilża i zabezpiecza przed przesuszeniem, ceramidy - przywracają gładkość, olejek awokado - nabłyszcza i chroni końcówki, a także wszystkim znany olejek kokosowy. Maska bardzo ładnie pachnie, posiada dość treściwą konsystencję, która bezproblemowo aplikuje się, a dodatkowym atutem może być wygodne opakowanie w postaci praktycznej, miękkiej tubki. Według instrukcji na opakowaniu kosmetyk należy nałożyć na zwilżonych włosach i po 60 sekundach spłukać, następnie umyć włosy szamponem, ponownie zaaplikować maskę i znowu spłukać. U mnie najlepiej sprawdza się klasyczna aplikacji maski, czyli po prostu wmasowuję ją w wilgotne włosy, pozostawiam na 10-15 minut i spłukuję.


Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak dobrych efektów na moich suchych i grubych włosach. Przede wszystkim maska Jantar z wyciągiem z bursztynu świetnie odżywia, niesamowicie zmiękcza i dyscyplinuje włosy, a także przyjemnie dociąża, ale nie jest to na pewno efekt tak zwanych oklapniętych włosów. Dobroczynne działanie produktu widać gołym okiem od nasady, aż po fajnie scalone końcówki. Właściwie ten kosmetyk działa tak jak lubię najbardziej, czyli pozostawia włosy bardziej gładsze i zdrowe, jednocześnie nie powodując przyspieszonego przetłuszczania się. Wystarczy spojrzeć na przyjemne składniki aktywne, atrakcyjną cenę - bo jest to produkt drogeryjny i przede wszystkim solidne działanie, aby chcieć sięgnąć po kolejne opakowanie i inne kosmetyki tej marki. 


Znacie ten kosmetyk? A może polecicie mi inne produkty do włosów tej marki? 
Będę czekała na Wasze komentarze :)
Pozdrawiam
Patrycja

NOWOŚCI DERMEDIC: OILAGE OLEJOWY SYNDET DO MYCIA TWARZY, ANGIO LEKKI KREM OCHRONNY MASKUJĄCY RUMIEŃ SPF15, ANGIO AKTYWNY KREM PRZECIWZMARSZCZKOWY NA NOC.

NOWOŚCI DERMEDIC: OILAGE OLEJOWY SYNDET DO MYCIA TWARZY, ANGIO LEKKI KREM OCHRONNY MASKUJĄCY RUMIEŃ SPF15, ANGIO AKTYWNY KREM PRZECIWZMARSZCZKOWY NA NOC.
Październik mija zdecydowanie za szybko, a dni robią się coraz krótsze, przez co mam mniej możliwości na pstrykanie zdjęć na bloga. Na szczęście fotki do dzisiejszego wpisu powstały już jakiś czas temu i w końcu udało mi się opublikować wpis o nowościach jednej z moich ulubionych, aptecznych marek. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Oilage Olejowy syndet do mycia twarzy to jedna z nowości marki Dermedic. Kosmetyk posiada olejowo-żelową konsystencję i delikatny, przyjemny zapach. W składzie znajdziemy między innymi składniki aktywne, takie jak: Kompleks TriOleum, Betainę, Glicerynę oraz Polyquaternium-7. Stosuję ten produkt rano i wieczorem, bo świetnie odświeża i oczyszcza skórę. W kontakcie z wodą syndet przyjemnie pieni się i co najważniejsze nie ściąga, ani nie wysusza mojej wrażliwej skóry. Cera po zmyciu wodą jest czysta, gładka i miękka, a przede wszystkim odpowiednio przygotowana do dalszych czynności pielęgnacyjnych. Jeśli chodzi o żele do mycia twarzy to cenię sobie przede wszystkim skuteczność, połączoną z delikatnością, dlatego ten kosmetyk trafia do grona moich kosmetycznych ulubieńców. Na plus zaliczam także wygodną pompkę, dzięki której dozuję odpowiednią ilość produktu. 


Angio Lekki krem ochronny maskujący rumień SPF 15 to świetna propozycja dla cer naczyniowych i z trądzikiem różowatym. Kosmetyk ma delikatny zapach i lekką konsystencję o delikatnie zielonej barwie, dzięki czemu faktycznie niweluje zaczerwienienia. Posiada składniki aktywne takie jak: Neutrazen™, Lukrecja, Woda termalna, Tinosorb SPF 15, Oxynex K, Chlorofil oraz Gliceryna. Jego głównym zadaniem jest uszczelnienie naczyń krwionośnych i pielęgnacja skóry zaczerwienionej, skłonnej do podrażnień w ciągu dnia.  Krem dodatkowo chroni przed promieniowaniem UV - dzięki SPF 15 i jest hipoalergiczny.

Bardzo polubiłam ten produkt w tubie, który rewelacyjnie sprawdził się aplikowany solo na dzień lub jako baza pod makijaż, z naciskiem na to drugie, bo nie wyobrażam sobie wyjścia do pracy bez make up. Krem świetnie współpracuje z podkładem i odpowiednio pielęgnuje skórę w ciągu dnia, która jest zauważalnie mniej podatna na czynniki zewnętrzne, odpowiednio nawilżona, miękka i ukojona. W moim przypadku najbardziej uciążliwe są zmienne temperatury i klimatyzacja, dlatego w okresie jesienno-zimowym chętnie sięgam po kosmetyki uszczelniające naczynia krwionośne i maskujące zaczerwienienia. Jeśli szukacie skutecznego i lekkiego kremu na dzień, a w dodatku posiadacie skórę wrażliwą i naczyniową, to koniecznie sprawdźcie ten produkt. 


Kolejna nowość marki Dermedic z linii Angio to Aktywny krem przeciwzmarszczkowy na noc, który otrzymujemy w higienicznym opakowaniu z wygodną pompką. Ciekawie prezentują się składniki aktywne, takie jak: Nanosomowa postać witaminy C, Troxerutyna, Ekstrakt z arniki, Olej z oliwek, Phytosqualan – Skwalan, Olej z Avocado oraz Witamina E. Jeśli chodzi o zapach to w żadnym wypadku nie drażni on mojego nosa, a sam krem przyjemnie rozprowadza się na skórze, pozostawiając po aplikacji subtelną, ochronną warstwę. Głównym zadaniem produktu jest wzmocnienie naczyń włosowatych, regeneracja i opóźnienie procesów starzenia skóry, a także przeciwdziałanie powstawaniu wolnych rodników.

Stosowałam krem zgodnie z jego przeznaczeniem, jako produkt silnie regenerujący na noc. Jego dobroczynne działanie czuć zaraz po aplikacji, a najbardziej spodobał mi się efekt ukojenia i natychmiastowego odżywienia cery, która po chwili staje się miękka, odpowiednio nawilżona i optymalnie odżywiona, czyli jednym słowem prezentuje się po prostu zdrowo. Krem dodatkowo zapobiega pojawieniu się zaczerwienienia, faktycznie niweluje obrzęk i jest świetnym kosmetykiem naprawczym-regenerującym dla wymagającej, naczyniowej i wrażliwej skóry.

Jestem ciekawa czy wpadły Wam w oko nowości marki Dermedic?
Co sądzicie o kosmetykach tej firmy? Będę czekała na Wasze komentarze :) 

Pozdrawiam
Patrycja

JESIENNE NOWOŚCI W MOJEJ SZAFIE.

JESIENNE NOWOŚCI W MOJEJ SZAFIE.
Jesień rozgościła się na dobre, więc lekkie bluzki zastąpiły ciepłe swetry i koszule. Zawsze przed nadchodzącą porą roku robię porządki w szafie i chętnie przeglądam nowe kolekcje oraz trendy kolorystyczne. Jeśli jesteście ciekawe moich zakupów i co wpadło mi w oko, to koniecznie czytajcie dalej.


Zauważyłam, że buty z futerkiem to jeden z gorących trendów tej jesieni. Tym razem w oko wpadły mi czarne tenisówki na grubszej podeszwie, które nie tylko lepiej wyglądają na żywo, ale są przede wszystkim bardzo wygodne. Kupiłam je w sklepie stacjonarnym, ale są też dostępne online, oto LINK.


Skoro zaczęłam od butów, to nie mogę nie wspomnieć o świetnych botkach marki Noevision, która jest naszą rodzimą firmą. Postawiłam na klasyczny fason, przełamany uroczą kokardką. Rozmiarówka jest standardowa, a podeszwa dobrze wyprofilowana i miękka, dzięki czemu buty są naprawdę komfortowe w noszeniu. Model Laguna znajdziecie w ich sklepie internetowym: LINK.


Wzory kwiatowe są modne od jakiegoś czasu, ale mnie przekonały dopiero modele z najnowszych kolekcji. W Zarze upolowałam fajną, luźną koszulę z rękawem 3/4 - motyw kwiatowy na czarnym tle, a w Reserved wygodną bluzkę, którą znalazłam także w sklepie online: LINK.


Szalik w modną kratkę i klasyczna koszula w drobne kwiaty pochodzą z H&M, zaś urocza, szyfonowa bluzka z Cubusa: LINK. Moim ostatnim odkryciem są dżinsy ze sklepu Mango. Model Kimi posiada średni stan i krój typu skinny. W rzeczywistości spodnie są ciemniejsze i posiadają lekkie przetarcia. Podczas noszenia nie rozciągają się mocno, więc dobrze, że tym razem celowałam w swój rozmiar. Znalazłam je w sklepie online: LINK. Plusem jest atrakcyjna cena i bardzo dobra jakość. Jeśli chodzi o sweter w kolorze zgaszonej zieleni, to jest to luźny kardigan, który wpadł mi w oko na wystawie sklepowej marki Camaieu. Jest miękki, dobrze się nosi i występuje w kilku kolorach, oto link do tego produktu: KLIK.

Na zdjęciu poniżej widnieje bawełniana sukienka w kratkę, którą kupiłam w H&M. Posiada ona szersze rękawy i kieszenie. Właśnie najbardziej lubię klasyczne i wygodne ubrania, w których przechodzić można cały dzień bez żadnego dyskomfortu i do takich absolutnie należy ta sukienka. Nie udało mi się jej znaleźć w sklepie online, ale myślę, że jest dostępna w większości sklepów tej marki.


Ostatnią częścią dzisiejszego wpisu są portfele marki Moretti, które dostępne są w sklepie LoveWallet: LINK. Tym razem postawiłam na średni gabaryt i świetną jakość wykonania. Oba portfele dotarły do mnie w ekspresowym tempie i zostały pięknie zapakowane w pudełko z logo marki. 

A jak Wasze jesienne zakupy?  Ciepłe swetry wyciągnięte z szafy? 
Czekam na Wasze komentarze :)
 Pozdrawiam
Patrycja

KOSMETYKI SOLVEA: SILNIE NAWILŻAJĄCY KREM NA DZIEŃ, SILNIE ODBUDOWUJĄCY KREM NA NOC, SILNIE NAWILŻAJĄCE SERUM DO TWARZY, BALSAM DO CIAŁA, BALSAM DO RĄK.

KOSMETYKI SOLVEA: SILNIE NAWILŻAJĄCY KREM NA DZIEŃ, SILNIE ODBUDOWUJĄCY KREM NA NOC, SILNIE NAWILŻAJĄCE SERUM DO TWARZY, BALSAM DO CIAŁA, BALSAM DO RĄK.
W ostatnim wpisie września przedstawię Wam nową markę Solvea, której produkty dedykowane są szczególnie dla cery suchej, wymagającej nawilżenia i regeneracji. Skład tych kosmetyków to unikalna kompozycja, oparta na czterech cząsteczkach hialuronowych, które mają za zadanie zatrzymać wodę w skórze. Warto wspomnieć, że kluczowym składnikiem jest Tri-molecule HYALURON oraz Hydromanil, który ,,dzięki swojej innowacyjnej strukturze i technologii produkcji, jest nowoczesnym, aktywnym produktem nawilżającym, działającym jako System Sekwencyjnego Zaopatrywania skóry w małe cząsteczki substancji nawilżających''. Brzmi ciekawie prawda? O działaniu kosmetyków dowiecie się z dalszej części wpisu, więc zapraszam do czytania.


Zacznę od Silnie Nawilżającego kremu na dzień, którego dwa główne składniki aktywne zostały wzbogacone o olejek awokado, olejek perilla, kwas omega plus, niacynamis, a także d-panthenol. Konsystencja kremu jest dość bogata, a zapach naprawdę ładny. Przypomina mi momentami naturalne masło kakaowe z domieszką nut kwiatowych i w żadnym wypadku nie drażni mojego wrażliwego nosa. Nałożony i wklepany w odpowiedniej ilości nie pozostawia lepiącej warstwy i dość szybko się wchłania. Od razu po aplikacji czuć solidną dawkę nawilżenia i ukojenia cery, który jest także gładka i przyjemnie miękka. Krem sprawdził się jako baza pod makijaż i fajnie współpracuje na przykład z cięższymi, matującymi podkładami, utrzymując przez cały dzień odpowiedni poziom odżywienia skóry. Co istotne produkt nie podrażnił, ani nie spowodował wysypu niedoskonałości. Jeśli chodzi o poranną pielęgnację to lubię mojej skórze od czasu do czasu fundować takie mocniejsze dawki nawilżenia, szczególnie gdy krem sprawdza się solo jak i aplikowany pod makijaż.

Uzupełnieniem porannej pielęgnacji jest Silnie Odbudowujący krem na noc. Tutaj działanie głównych składników nawilżających wspomagają: olejek jojoba, kwas omega plus, masło mango, masło shea oraz niacyjamid. Zapach kremu jest podobny do wersji na dzień, a jego treściwa konsystencja dobrze rozprowadza się na twarzy. Kosmetyk pozostawia na buzi lekką barierę ochronną, w formie delikatnego natłuszczenia. Od razu po aplikacji czuć jego dogłębne działanie nawilżające i odżywcze. Na przykład świetnie poradził sobie z moimi przesuszonymi skroniami i uspokoił cerę twarzy. Tak jak w przypadku lżejszej wersji, nie wywołał podrażnień i wysypu niedoskonałości, a przyznam, że przy takiej treściwej konsystencji zawsze zwracam na to szczególną uwagę. Dopełnieniem pielęgnacji twarzy jest Silnie Nawilżające Serum, którego szklane opakowanie posiada wygodną pompkę. Jest to najlżejszy produkt z całej linii, który momentalnie wchłania się w skórę. Wystarczy 1-2 pompki, aby odpowiednio nawilżyć, wygładzić i napiąć skórę. Kosmetyk można stosować rano, jako bazę pod makijaż lub wieczorem, przed nałożeniem kremu. Serum wzmacnia działanie produktów pielęgnacyjnych i tak jak wspomniałam wyżej, jest świetnym dopełnieniem nawilżającej pielęgnacji twarzy. 


Linię kosmetyków Solvea wzbogaca Silnie Nawilżający Balsam do ciała i Silnie Nawilżający Balsam do rąk. Oba produkty posiadają charakterystyczny dla wszystkich kosmetyków tej marki zapach i takie same nawilżające składniki aktywne, wzbogacone o olejek z awokado, omega plus, mocznik, d-panthenol oraz niacynamid. Mimo bogatej konsystencji całkowicie się wchłaniają i nie pozostawiają na ciele lepiącej czy tłustej warstwy, co jest dla mnie istotne, szczególnie w przypadku kremu do rąk. Jedyna różnica jaką zauważam to opakowanie. Balsam do ciała posiada wygodną pompkę, zaś krem do rąk to klasyczna tubka, ułatwiająca wydobywanie produktu. Kosmetyki bardzo dobrze się u mnie sprawdziły, bo oprócz działania nawilżającego i naprawczego, świetnie koją i uspokajają podrażnioną czy podatną na czynniki zewnętrzne skórę. Na specjalne wyróżnienie zasługuje krem do rąk, który jest po prostu torebkową wersją balsamu. Chętnie kupię jego kolejne opakowanie, bo lubię takie mocno odżywiające produkty, które potrafią sprostać wymaganiom moich wrażliwych i podatnych na przesuszenia dłoni.


Jestem ciekawa czy miałyście już okazję czytać o marce Solvea? 
A może poznałyście ich produkty na własnej skórze?  :)
 Pozdrawiam,
Patrycja
Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger