PORADNIKI WYPEŁNIONE SŁOŃCEM - MOJE PROPOZYCJE.

PORADNIKI WYPEŁNIONE SŁOŃCEM - MOJE PROPOZYCJE.
Każdy posiada swoje pasje. Hobby jest czymś, co odpręża nas po kolejnym, ciężkim dniu. Lato daje wiele okazji do poszerzania horyzontów poprzez wieczorne czytanie. Nie ma niczego lepszego od wyjścia na balkon z mrożoną kawą w jednym ręku oraz książką w drugim. Widok zachodzącego Słońca oraz oddech łapany pełną piersią jest wszystkim, czego czasami potrzebujemy do szczęścia. Słowo ,,poradniki” użyte w tytule sugeruje nam poważne dylematy, ale tym razem propozycje książkowe są związane po prostu z tym, co my, kobiety lubimy najbardziej. Mamy zatem tytuł o dekorowaniu wnętrza, ubiorze oraz pielęgnacji skóry. I co więcej, w każdej z książek znalazłam coś naprawdę pożytecznego.


Harmonia zaczyna się od domu!
Miejsce, do którego wracamy po dniu pracy, oaza spokoju oraz nasz prywatny kąt. Różnie nazywamy nasze mieszkanie, ale pod żadnym pozorem nie możemy zaniedbać przestrzeni użytkowej, którą się otaczamy. Bez względu na to czy lubimy minimalizm, styl prowansalski albo glamour, musimy urządzać wnętrze według określonego planu. Mieszkanie przyrównajmy do żywego organizmu. Każdy element wyposażenia współpracuje ze sobą, a dane pomieszczenie jest pewnym układem w naszym ciele. Jeżeli zaniedbamy chociażby jeden element, odczujemy różnicę. Taka właśnie dewiza przyświecała mi podczas czytania książki autorstwa Jagody Kutkowskiej ,,Mieszkaj pięknie”.

Lubię przywiązywać uwagę do detali, dlatego książkę obejrzałam pod każdym kątem. Zintegrowana oprawa jest bardzo praktyczna, a rozdziały wyróżniono w świetny, intuicyjny sposób. Całość podzielono na pewne segmenty, które pozwolą nam zadbać o najmniejsze detale. Niewiele kobiet zwraca uwagę na przykład na fugi w mieszkaniu. Autorka oprócz porad, wdraża nas w sztukę samego dekorowania. Poznamy tajniki tworzenia zgrabnych dodatków, dopasujemy elementy wystroju do naszej osobistej układanki. Na samym początku rozwiązałam krótki test i rozpoczęłam łapczywie chłonięcie wiedzy. Przejrzyste zdjęcia oraz rzeczowe opisy. Muszę przyznać, że zakochałam się w tym połączeniu.


,,Własny styl” i ,,stylowy ubiór” to nie synonimy…
,,Dress Scandinavian” zawiera wiele cennych uwag dla kobiet nadal poszukujących własnego stylu. Książka nie imponuje od zewnątrz, wydaje się nawet nieco surowa. Jest to zapewne umotywowane samym stylem skandynawskim. Znany dotychczas z minimalistycznego wyposażenia wnętrz, ma swoje odbicie także w modzie. Duńska stylistka (Pernille Teisbaek, dla ciekawych) przeprowadzi Cię krok po kroku po trudnej sztuce tworzenia własnego wizerunku.

Dzięki książce poznałam pewne ogólne zasady, które pozwoliły mi odpowiednio dopasować dodatki. Unikatowy styl należy uznać za efekt połączenia właściwego ubioru z wyrazistymi akcentami. Całość porad dopełniły zdjęcia, pokazujące wybrane stylizacje. Myślę, że taka forma ,,podręcznika dobrego ubioru” jest łakomym kąskiem dla każdej pasjonatki mody.


W Japonii zestarzejemy się później?
Ostatni z tytułów to bardzo poręczny poradnik, dotyczący codziennej pielęgnacji skóry oraz sztuki makijażu. Japonia od zawsze kojarzyła mi się z pięknymi drzewami (nie bez powodu inaczej nazywa się ją Krajem Kwitnącej Wiśni), gejszami oraz ich nieskazitelną urodą. Jeżeli zawsze interesowały Cię sekrety ich wdzięku, ,,Rytuał Gejszy” odsłoni przed Tobą rąbek tajemnicy.

Muszę przyznać, że książka ma w sobie jakiś magnes. Kolorowa, twarda okładka, stylizowane strony oraz piękne, ozdobne grafiki to zalety rzucające się w oczy na samym początku. Victoria Tsai opisuje sztukę japońskiej pielęgnacji skóry, rytuał gejszy krok po kroku oraz w prostych słowach przekazuje życiowe porady dla każdej z nas. Lektura jest przyjemna oraz zaskakująca (człowiek uczy się wszak przez całe życie). Jeżeli nurtowały Was od zawsze sekrety orientalnej, azjatyckiej urody, koniecznie sięgnijcie po ten tytuł i zaspokójcie ciekawość.

 Jestem ciekawa, czy znacie któryś z tych poradników? 
Dajcie znać w komentarzach :) 
 Pozdrawiam
Patrycja

SKÓRA MUŚNIĘTA SŁOŃCEM: BALSAM BRĄZUJĄCY NIVEA SUN KISSED OD JASNEJ DO ŚREDNIEJ KARNACJI.

SKÓRA MUŚNIĘTA SŁOŃCEM: BALSAM BRĄZUJĄCY NIVEA SUN KISSED OD JASNEJ DO ŚREDNIEJ KARNACJI.
Balsamy brązujące to trudny temat, ze względu na jednoczesną miłość i nienawiść. Z jednej strony potrafią ładnie wyrównać koloryt skóry i nadać ciału apetycznej opalenizny, z drugiej po jakimś czasie od aplikacji brzydko pachną i nierówno zmywają się. Przyznam, że jako posiadaczka jasnej karnacji, sprawdziłam wiele tego typu mazideł, z lepszym i gorszych skutkiem, ale dziś pokażę Wam produkt, który jest absolutnie godny polecenia. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Kosmetyk zobaczyłam na półce w Rossmannie i moje oko przykuła etykieta ,,Wyjątkowy produkt''. Na początku pomyślałam, że będzie to kolejny, drogeryjny balsam z serii nieudany zakup, a dodatkowo nie mogłam o nim znaleźć żadnych opinii w internecie. Cena około 30zł nie była przeszkodą, bo na dobry produkt samoopalający jestem w stanie wydać więcej, ale liczyłam się z możliwością totalnego rozczarowania, mając równocześnie nadzieję na kosmetyczną perełkę. Wybrałam oczywiście wariant dla cery jasnej i średniej.


Formuła balsamu zawiera ekstrakt z miłorzębu i olejek z pestek winogron. Kosmetyk pachnie przyjemnie i świeżo, czuć delikatnie nuty owocowe. Po aplikacji skóra jest gładka, miękka i odpowiednio nawilżona. Najbardziej zaskoczył mnie brak nieprzyjemnego zapachu, który nieodzownie kojarzy mi się z produktami samoopalającymi czy to w formie balsamu, musu czy mgiełki. Tutaj nic takiego nie ma miejsca, więc działanie kosmetyku od początku do końca jest naprawdę przyjemne. Głównym zadaniem balsamu jest nadanie skórze naturalnie wyglądającej opalenizny bez smug i Nivea Sun Kissed wywiązuje się z tego zadania rewelacyjnie. Przede wszystkim jest to efekt stopniowy, który pogłębia się z każdą kolejną aplikacją. Już po kilku godzinach widać ładnie wyrównany koloryt skóry, ale jest to efekt na tyle subtelny, że nie ma mowy o nieestetycznych zaciekach, dlatego balsam śmiało polecam osobom zaczynającym przygodę z samoopalaczami do ciała. Oczywiście ważne jest odpowiednie przygotowanie skóry przed, czyli wykonanie dokładnego peelingu, a po unikanie kontaktu z ubraniami do momentu wchłonięcia się produktu, co zazwyczaj trwa do kilku minut.

Często sięgacie po balsamy brązujące?
Jaki produkt jest Waszym aktualnym ulubieńcem? :)
 Pozdrawiam
Patrycja

NOWA GAMA HYDRA VEGETAL: ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL, ROZŚWIETLAJĄCY PEELING, TONIK NAWILŻAJĄCY, MLECZKO DO DEMAKIJAŻU.

NOWA GAMA HYDRA VEGETAL: ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL, ROZŚWIETLAJĄCY PEELING, TONIK NAWILŻAJĄCY,  MLECZKO DO DEMAKIJAŻU.
Oczyszczanie i nawilżanie stanowią główne filary poprawnej pielęgnacji skóry twarzy. Do obu aspektów przykładam dużą wagę, ponieważ moja cera jest kapryśna i mieszana, o czym wielokrotnie wspominałam na blogu. Tym razem pod lupę wzięłam ulepszoną gamę Hydra Végétal marki Yves Rocher, której produkty nie zawierają barwników, olejów mineralnych, ani parabenów. Mam nadzieję, że jesteście ciekawe jak owe kosmetyki sprawdziły się w praktyce, zatem zapraszam do dalszego czytania.


Do moich absolutnych ulubieńców należą: Odświeżający żel i Rozświetlający Peeling do twarzy Hydra Végétal. Oba produkty zostały zamknięte w miękkiej tubie i posiadają delikatny, świeży zapach, który jest charakterystyczny dla wszystkich kosmetyków z tej gamy. Ich formuła zawiera ponad 90% składników pochodzenia naturalnego oraz ciekawy wyciąg z edulisa, który jak można wyczytać na stronie producenta, wyhodowano w BIO ogrodach botanicznych Yves Rocher w Bretanii (północna Francja dla bardziej dociekliwych : ) ). W żelach do mycia twarzy cenię najbardziej dwa aspekty: oczyszczanie i delikatność, ze względu na posiadanie wrażliwej cery, podatnej na podrażnienia. Ten kosmetyk idealnie sprostał moim wymaganiom i stał się aktualnym ulubieńcem w codziennej pielęgnacji. Praktycznie nie pieni się, ale mi to nie przeszkadza, bo jego żelowa konsystencja dobrze oczyszcza, nie powodując wysuszenia. Pozostawia twarz przyjemnie gładką, ukojoną i nawilżoną. Daje uczucie świeżości i pomaga zredukować nadmierną pracę gruczołów łojowych w upalne dni. Ten żel to po prostu mój ,,must have” w pielęgnacji twarzy.

Jego działanie idealnie dopełnia Rozświetlający Peeling do twarzy, w którego składzie znajdziemy mikrodrobinki bambusa, charakteryzujące się porowatą strukturą. Pomimo mocniejszego działania oczyszczającego, produkt również nie wysusza i nie podrażnia, a to wszystko za sprawą naturalnych i nawilżających składników aktywnych. Masaż twarzy wykonany peelingiem pozwala na pozbycie się niedoskonałości i zadbanie o lepszy, zdrowszy wygląd cery. Stosuję go w zależności od potrzeb 3-4 razy w tygodniu, aby dokładnie usunąć zanieczyszczenia, martwy naskórek oraz wzmocnić wchłanianie substancji aktywnych w następnie aplikowanych kremach. Należę do grona wybrednych osób jeśli chodzi o peelingi do twarzy. Wiele z nich nazbyt podrażnia i wysusza, dlatego najchętniej sięgam po produkty zawierające małe lub średnio duże drobinki ścierające oraz posiadające obok właściwości oczyszczających te nawilżające. Oba walory bezsprzecznie zawiera ulepszona wersja peelingu Hydra Végétal, którą Wam szczerze polecam.


Kolejnymi kosmetykami z ulepszonej gamy Hydra Végétal są Tonik nawilżający i Nawilżające mleczko do demakijażu. W obu formułach znajdziemy wymieniony wyżej składnik aktywny, czyli ekstrakt z edulisa, posiadający właściwości regulujące poziom wody. Dzięki temu po aplikacji kosmetyk zapewnia skórze odpowiedni poziom nawilżenia. W toniku znajdziemy ponad 98% składników naturalnego pochodzenia, w mleczku ponad 92%.

Mleczko posiada kremową formułę, która dokładnie oczyszcza i pozostawia skórę miękką i gładką. Ostatnio nie wybierałam tego typu produktów do demakijażu, bo lepiej sprawdzały się u mnie płyny micelarne i niestety nie zmieni się to szybko, bo mleczko posiada jeden, bardzo istotny minus. Kilka razy sprawdziło się idealnie, ale kiedy wykonywałam nim demakijaż po upalnym dniu, to moja cera reagowała podrażnieniem i przez kilka następnych minut była wyraźnie zaczerwieniona. Po kilku takich incydentach postanowiłam odstawić mleczko na bok i wrócić do jednego z ulubionych miceli. Na koniec zabiegu oczyszczania, polubiłam aplikować wacikiem Tonik Nawilżający Hydra Végétal, który dba o właściwy poziom ph i odbudowuje warstwę ochronną skóry. Uwielbiam jego właściwości odświeżające i nawilżające. Produkt można stosować do typowego demakijażu, ale w moim przypadku najlepiej sprawdza się na koniec tego zabiegu, jako ,,podkład'' dla dalszej pielęgnacji skóry twarzy.

Jestem bardzo ciekawa czy znacie kosmetyki z gamy Hydra Végétal?
Który produkt zainteresował Was najbardziej? :)
Pozdrawiam
Patrycja

,,ODŁOŻONE NA PÓŹNIEJ'' - PO JAKIE KSIĄŻKI WARTO SIĘGNĄĆ W LETNIE DNI?

,,ODŁOŻONE NA PÓŹNIEJ'' - PO JAKIE KSIĄŻKI WARTO SIĘGNĄĆ W LETNIE DNI?
Słoneczne lato należy uznać za czas odpoczynku. Warto, aby w piękne dni poświęcić odrobinę uwagi także naszej duszy. W tej roli idealnie sprawdzają się książki. Wybrałam spośród wielu zaledwie dwa tytuły, które zaskoczyły mnie w tym roku najbardziej. ,,Kredziarz” C. J. Tudor oraz ,,Kanada. Ulubiony kraj świata” Katarzyny Wężyk uznałam za tytuły interesujące z wielu względów. O czym są i czyją biblioteczkę powinny koniecznie uzupełnić? Zapraszam Was do dalszej lektury.


,,Niczego nie zakładaj, poddawaj wszystko w wątpliwość.”
Powyższy cytat po przeczytaniu książki, stanowi jej idealne podsumowanie. Wszystkie wątki, tak umiejętnie prowadzone w toku powieści, wiodą czytelnika do niespodziewanych zakończeń. C. J. Tudor była dla mnie do tej pory zagadką. Sięgnięcie po debiut literacki zawsze jest obarczone ryzykiem. Co ma do zaoferowania ,,Kredziarz” i czy to faktycznie jeden z najlepszych thrillerów 2018 roku? Historia toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych. Z tego względu do złudzenia przypomina powieść Stephena Kinga o dość niewdzięcznym tytule ,,To”. Główny bohater Eddie wiedzie spokojne, monotonne życie. Przerywa je niespodziewany prezent, przypominający o wydarzeniach z czasów dzieciństwa – kawałek kredy z rysunkiem wisielca. 
 
Osoby szukające dreszczyku emocji, a także wartkiej akcji od samego początku na pewno się zawiodą. ,,Kredziarz” w dużej mierze opiera się na przemyśleniach oraz właściwej interpretacji. Sama zagadka śmierci młodej dziewczyny jest osią fabuły, ale w toku powieści uraczymy się wieloma wątkami pobocznymi. Szczególnie ciekawie w thrillerze przedstawia się psychologię poszczególnych postaci. Każda z nich posiada rysy na swoim nieskazitelnym wizerunku. Dzięki temu prostemu zabiegowi łatwiej utożsamiałam się z kolejnymi decyzjami bohaterów. C. J. Tudor w odpowiedni sposób dawkuje akcję. Książka rozkręca się dosyć mozolnie, ale mniej więcej od połowy, pochłania się ją jednym tchem. Czy finał godnie wieńczy dzieło i zaspokaja ciekawość czytelnika? Mogę tylko zdradzić, że to źródło wielu przemyśleń. Wartość ,,Kredziarza” musicie koniecznie poznać same : ) 


Podróżnicze przygody Katarzyny Wężyk w książce ,,Kanada. Ulubiony kraj świata”
Druga z propozycji przygotowana specjalnie dla Was to reportaż autorstwa Katarzyny Wężyk. Książka idealnie wpasowuje się w konwencję ciekawych opowieści, umilających nam letnie dni. Trzeba przyznać, że sama forma nie jest u nas spopularyzowana. Częściej ogląda się dokumenty, aniżeli czyta reportaże. Ten o Kanadzie posiada jednak osobliwy urok. Dobre wrażenie sprawia już sama okładka, twarda i przyjemna w dotyku. Na pierwszej stronie znajdziemy starannie wykonaną mapę Kanady z zaznaczonymi miejscami podróży. Katarzyna Wężyk odwiedziła wiele lokacji, znacząco różniących się od siebie. Dzięki temu czytelnik poznaje Kanadę od środka. W książce nie spotkamy idealizowania oraz mało interesujących wywiadów przygotowanych w celach promocji regionu. Każdy rozdział przedstawia zupełnie inną historię, którą czyta się w sposób niemal autonomiczny.

Kanadę można uznać za pionierski przykład kraju multikulturalnego. Wiąże się to z konkretnymi zaletami, ale także niedogodnościami. Duży podziw wzbudza tak wyraźna odmienność, powstała w obrębie jednego państwa. Wyspa Księcia Edwarda (miejsce opisywane w ,,Ani z Zielonego Wzgórza”), francuski Quebec, tereny rdzennych Indian, naftowy raj Alberty czy też niesamowite Vancouver – wszystkie te lokacje posiadają określony temperament, charakter, a także problemy miejscowej ludności. Książkę uznałam za doskonałą odskocznię od codzienności. Nasza świadomość o Kanadzie zbyt często sprowadza się do panującego tam zimna, a także wszechobecnego hokeja. Reportaż pozwala zauważyć zupełnie inne oblicze tego odległego, ogromnego kraju. Stanowi źródło wiedzy merytorycznej, a przy tym świetnie odpręża. Polecam ją wszystkim miłośniczkom tematyki podróżniczej. Sama ostatnio nieco poszerzyłam horyzonty czytelnicze, dlatego częściej sięgam po zróżnicowane tytuły.

Jaki rodzaj literatury najczęściej wybieracie?
Dajcie znać w komentarzach :) 
Pozdrawiam
Patrycja

PODKŁAD HD GOLDEN ROSE 102 IVORY.

PODKŁAD HD GOLDEN ROSE 102 IVORY.
Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem na temat najważniejszego kosmetyku do makijażu twarzy, czyli podkładu. Wiem jakie trudne bywa dobranie odpowiedniej formuły i koloru, która sprostałaby wymaganiom danej cery. Moja jest kapryśna, mieszana i wrażliwa. Ma tendencję do zapychania i nadmiernego świecenie się w strefie T. Kiedyś sięgałam po produkty matujące, ale od dłuższego czasu nie trzymam się tej reguły i chętnie sprawdzam wersje rozświetlające lub o wykończeniu satynowym. Początkowo planowałam kupić kryjący podkład Total Cover, ale sprawdzając poszczególne kolory i konsystencję, zdecydowałam się na nowość, czyli podkład HD w kolorze 102 Ivory. Jeśli jesteście ciekawe co o nim sądzę to zapraszam do dalszego czytania.


Z kosmetykami Golden Rose nie jestem zaprzyjaźniona, ale bardzo lubię ich matowe pomadki do ust, szczególnie te z linii Soft&Matte, która jest po prostu świetna. Posiadam już trzy kolory i namiętnie ich używam na co dzień, bo są trwałe i nie wysuszają moich ust. Wracając jednak do samego podkładu to spodobało mi się proste opakowanie, które zajmuje mało miejsca w kosmetyczce i wygląda estetycznie. Produkt dozuje się bezproblemowo i wystarczy jego niewielka ilość, aby pokryć jedną warstwą całą twarz. Wybrałam drugi z kolei kolor, czyli 102 Ivory, który jest stonowanym, jasnym beżem, bez widocznych różowych i żółtych tonów. Podkład pachnie delikatnie i dość przyjemnie, a po chwili zapach całkowicie się ulatnia. Najbardziej lubię go aplikować blenderem lub palcami. Co najważniejsze po aplikacji nie ciemnieje, nie podkreśla zmarszczek i rozszerzonych porów, z którymi mam problem, ze względu na podatną na zanieczyszczenia skórę, za to pięknie stapia się z kolorytem cery.


Pokład HD pięknie wyrównuje koloryt, wygładza i sprawia, że cera wygląda zdrowo bez efektu maski. Krycie określiłabym jako średnie i na tą chwilę jest dla mnie wystarczające, a samo wykończenie jako pół matowe. Jeśli moja cera buntuje się (a potrafi tak porządnie raz w miesiącu), to wtedy kamufluję wybrane miejsca korektorem. Warto wspomnieć, że podkładu nie czuć na twarzy, bo jest lekki, a co za tym idzie przyjemny w noszeniu. Posiada bezolejową i nawilżającą formułę, która dobrze wpływa na moją wrażliwą i skłonną do podrażnień skórę. Poza tym w składzie znajdziemy witaminę E i filtr SPF 15. Dzięki swojej wyjątkowej formule i zawartych w niej pigmentach, które rozpraszają światło, makijaż wykonany tym podkładem świetnie prezentuje się na zdjęciach, co zresztą widać powyżej. 

Sprawdzałam różne opcje nakładania produktu i najtrwalej prezentuje się na bazie korygującej zaczerwienienia z Lirene lub wygładzającej ze Smashbox. Na co dzień unikam baz i zamiast nich wybieram kremy nawilżające, a latem kosmetyki o lżejszej, żelowej formule, na których ten podkład po dwóch godzinach płata figle i wtedy muszę wspomagać się matującymi bibułkami w strefie T i poprawkami np. na płatkach nosa, z których lubi się ścierać. To jedyne minusy tego produktu, ale biorę też pod uwagę wysokie temperatury i mam wrażenie, że w okresie jesiennym byłoby znacznie lepiej, jeśli chodzi o trwałość makijażu. Podsumowując jestem zadowolona z zakupu podkładu HD Golden Rose i mam wrażenie, że marka rozwija się w dobrym kierunku, wypuszczając na rynek coraz to lepsze produkty na każdą kieszeń. 

Jestem ciekawa czy znacie ten podkład?
Używacie kosmetyków Golden Rose do makijażu? :)
Pozdrawiam 
Patrycja

ISANA KREM NAWILŻAJĄCO - PIELĘGNACYJNY CHIA & BABASSUOIL.

ISANA KREM NAWILŻAJĄCO - PIELĘGNACYJNY CHIA & BABASSUOIL.
Marka Isana dostępna jest w drogeriach Rossmann i w swoim asortymencie posiada kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała. Dopiero jakiś czas temu zaczęłam się im bliżej przyglądać, a ostatnio do mojego koszyka wpadł krem do ciała z olejkiem babassu i olejem z nasion chia. W dalszej części wpisu poznacie moją opinię na temat tego kosmetyku, więc zapraszam do dalszego czytania.


Krem do ciała marki Isana posiada duże, 500ml opakowanie. Jeśli chodzi o zapach to pachnie kremowo i na początku myślałam, że może delikatnie drażnić mój nos, jednak na ciele przeistacza się w bardzo przyjemną, delikatną woń. Konsystencja przypomina balsam do ciała, jest lekka i dość szybko się wchłania, nie pozostawiając lepiącej warstwy. W składzie produktu znajdziemy wymieniony wyżej olej babassu, olej nasion Chia, glicerynę oraz pantenol. To kolejny kosmetyk, po którym nie oczekiwałam wiele i zostałam mile zaskoczona. Duży plus za odżywcze działanie, mimo lekkiej i przyjemnie rozprowadzającej się konsystencji. Skóra po aplikacji jest gładka, miękka i odpowiednio nawilżona. Krem stosuję rano i wieczorem, bo jest fajną alternatywą dla maseł do ciała, kiedy mamy mniej czasu na domowe Spa, ale jednocześnie chcemy cieszyć się zadbaną i odpowiednią nawilżoną skórą.


Krem Isana mijałam w drogerii kilka razy i nigdy nie byłam do końca przekonana, aby go kupić. Jak to dobrze, że kobieta zmienną jest i w końcu miałam okazję poznać jego dobroczynne działanie na własnej skórze. Warto także zwrócić uwagę na atrakcyjną cenę w stosunku do sporej pojemności kosmetyku, który jest naprawdę wydajny. Jestem ciekawa innych wersji, które w swoim czasie na pewno zagoszczą w mojej pielęgnacji i dam Wam znać czy jestem z nich równie zadowolona jak z mojego aktualnego ulubieńca z olejem babassu i olejem z  nasion Chia.

A Wy znacie kremy do ciała marki Isana? 
Którą wersję możecie mi polecić? :) 
Pozdrawiam
Patrycja

ODKRYCIA KOSMETYCZNE DO PIELĘGNACJI TWARZY: MATUJĄCY ŻEL-PEELING TOŁPA, KREM-MASKA DO NOCNEJ REGENERACJI NATURE STORE BY TOŁPA, REWITALIZUJĄCY KREM POD OCZY I NA POWIEKI ZIAJA MED.

ODKRYCIA KOSMETYCZNE DO PIELĘGNACJI TWARZY: MATUJĄCY ŻEL-PEELING TOŁPA, KREM-MASKA DO NOCNEJ REGENERACJI NATURE STORE BY TOŁPA, REWITALIZUJĄCY KREM POD OCZY I NA POWIEKI ZIAJA MED.
Dzisiaj przedstawię Wam kosmetyczne odkrycia do pielęgnacji twarzy, które świetnie sprawdzają się w codziennej pielęgnacji mojej wrażliwej, mieszanej i kapryśnej cery. Żaden z nich nie był przemyślanym wyborem, ale każdy trafił do grona ulubieńców. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego, to zapraszam do dalszej części wpisu.


Na początek marka Tołpa, którą lubię za dobry stosunek jakości do ceny. Kiedy na półce w markecie zobaczyłam Matujący żel-peeling do mycia twarzy z linii Green Matowienie, to od razu wiedziałam, że muszę go mieć. Akurat szukałam żelu do mycia twarzy, z delikatnymi drobinkami i przyjaznym składem dla mojej wrażliwej cery. W składzie produktu znajdziemy między innymi ekstrakt z liści tymianku, ekstrakt z owoców pigwy oraz drobinki z czarnej porzeczki. Tak dobrane składniki mają za zadanie wygładzić, nawilżyć i unormować pracę tłustej i błyszczącej się skóry. Po za tym żel posiada naturalny kolor, fizjologiczne ph, konserwanty i opakowanie poddawane recyklingowi, co jest na pewno dużym plusem dla marki. A czego w nim nie znajdziemy? Oczywiście 0% alergenów, sztucznych barwników, mydła, parabenów i innych niefajnych składników, które producent jasno wymienił na stronie firmowej marki.

Kupiłam żel z myślą o codziennej pielęgnacji i w tej roli sprawdza się rewelacyjnie. Praktycznie nie pieni się, ale umiejętnie dozowany jest wydajny. Dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, resztek makijażu (przed używam zawsze płynu micelarnego do demakijażu) i nadmiaru sebum, z którym mam największy problem w ciepłych miesiącach. Efekt złuszczania jest na tyle delikatny, że nie ma mowy o żadnym podrażnieniu nadwrażliwej skóry, czy też nieprzyjemnym uczuciu ściągnięcia. Ten produkt to po prostu dobre połączeniu kosmetyku matującego, odświeżającego i jednocześnie łagodzącego podrażnienia. Po jego użyciu skóra jest czysta, ukojona i gładka. Dodatkowym plusem jest delikatny i świeży zapach.  Ja jestem na tak i chętnie kupię kolejne opakowanie.


Robiąc zakupy w Lidlu natknęłam się na Krem-maskę do nocnej regeneracji Nature Store by tołpa. Jest to hipoalergiczny kosmetyk polecany do wieczornej pielęgnacji skóry wrażliwej i potrzebującej regeneracji. Zawiera w swoim składzie między innymi: ekstrakt z owoców figi (naturalny antyoksydant), masło babassu, pochodną mocznika, komórki macierzyste z budlei oraz glicerynę. Formuła produktu pozbawiona jest sztucznych barwników, silikonu, parabenów oraz oleju rafinowanego. 

Pomyślałam, że za cenę około 17zł warto sprawdzić osobiście ten krem z Czarną figą. Najczęściej aplikuję go na noc i pozostawiam do całkowitego wchłonięcia. Produkt nie pozostawia tłustej, ani lepiącej warstwy i nie powoduje podrażnień czy zapychania. Posiada delikatny i przyjemny zapach, który po dłuższej chwili się ulatnia. W efekcie skóra jest odpowiednio nawilżona i wygładzona. Krem świetnie niweluje uczucie ściągnięcia, podrażnienia, które u mnie łatwo wywołać na przykład po długiej jeździe samochodem z włączoną na maksa klimatyzacją. Spodobało mi się solidnie działanie odżywiające, dlatego ostatnimi czasy używam go codziennie wieczorem, bo rano widzę wypoczętą, miękką i odpowiednio zadbaną skórę twarzy. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to najlepszy krem by tołpa, który do tej pory miałam okazję używać, dlatego bardzo ciekawią mnie inne warianty z serii Nature Story. Wychodzi na to, że czas ponownie udać się do Lidla.


Ostatnim kosmetykiem w dzisiejszym wpisie będzie Rewitalizujący krem pod oczy i na powieki wygładzająco-ochronny z linii Ziaja Med. Jest to nawilżająca emulsja z aktywną witaminą C, kwasem hialuronowym, hydroxyproliną, prowitaminą B5 oraz rozświetlającymi pigmentami. Kosmetyk polecany jest dla skóry cienkiej, pozbawionej zdrowego kolorytu i z widocznymi zmarszczkami. Zawsze zależy mi, aby krem pod oczy był testowany dermatologicznie i pod względem alergologicznym, a ten spełnia oba kryteria, co poniekąd wpłynęło na mój ostateczny wybór w sklepie firmowym Ziaji. Nie miałam wobec niego dużych oczekiwań, bo z kosmetykami tej marki bywa u mnie różnie, ale na szczęście zostałam pozytywnie zaskoczona. Krem przyjemnie się aplikuje i faktycznie wygładza delikatną skórę wokół oczu, jednocześnie dodając jej zdrowego blasku, co jest zasługą subtelnego rozświetlenia. Dodatkowo szybko się wchłania, odpowiednio odżywia i delikatnie, ale zauważalnie poprawia koloryt skóry. Ciężko jest znaleźć dobry krem pod oczy w rozsądnej cenie, który będzie idealny dla wrażliwej skóry, więc tym bardziej dumna jestem z naszej rodzimej marki Ziaja, która stanęła na wysokości zadania i stworzyła produkt godny polecenia.

Znacie któryś z wyżej wymienionych kosmetyków?
Co o nich sądzicie? Będę czekała na Wasze komentarze :)
 Pozdrawiam
Patrycja
Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger