MIYA MY WONDER BALM: REGENERUJĄCO - ODŻYWCZY KREM Z MASŁEM SHEA CALL ME LATER, NAWILŻAJĄCO - ODŻYWCZY KREM Z MASŁEM MANGO HELLO YELLOW.

MIYA MY WONDER BALM: REGENERUJĄCO - ODŻYWCZY KREM Z MASŁEM SHEA CALL ME LATER, NAWILŻAJĄCO - ODŻYWCZY KREM Z MASŁEM MANGO HELLO YELLOW.
Miya to polska marka kosmetyczna, która kusi ładnymi opakowaniami i dobrymi składami swoich produktów. My Wonder Balm to cztery kremy wielofunkcyjne, z których dwa przedstawię Wam w dzisiejszym wpisie. Jeśli jesteście ciekawe co o nich sądzę, to zapraszam do dalszego czytania.


Jako pierwszy postanowiłam kupić Regenerująco - odżywczy krem do twarzy z masłem shea Call Me Later. Produkt otrzymujemy w wygodnej, miękkiej tubce i takie rozwiązanie bardziej mi odpowiada, niż klasyczny słoiczek. Czemu akurat wersja niebieska? Bo wiem z doświadczenia, że moja wrażliwa i mieszana cery lubi masło shea i olejek z jojoba, które są jednym z głównych składników kremu. Poza nimi w składzie znajdziemy między innymi olejek sojowy, witaminę E i prowitaminę B5, które razem z olejkiem jojoba mają za zadanie zregenerować, wygładzić i odżywić skórę. Kolejnym plusem kosmetyków marki Miya jest brak parabenów, silikonów, olejów mineralnych, parafiny, PEG-ów, sztucznych barwników oraz glikolu propylenowego. Wisienką na torcie jest natomiast fakt, iż krem jest wegański, nie testowany na zwierzętach.

Wersja niebieska przeznaczona jest do każdego typu skóry i posiada bardzo delikatny, kremowy zapach. Konsystencja na pierwszy rzut oka wydaje się dość treściwa, ale bardzo szybko wchłania się i nie pozostawia tłustej warstwy, dzięki czemu krem nadaje się pod makijaż i świetnie współpracuje z cięższym jak i lżejszym podkładem. Krem przede wszystkim świetnie regeneruje, odżywia i przyjemnie poprawia jędrność skóry. Nie zapycha i nie podrażnia, a wręcz przeciwnie przyjemnie koi, podatną na przykład na zmiany temperatur wrażliwą cerę. Wersja z masłem shea sprawdza się u mnie jako krem na dzień oraz na noc, a w tej drugiej opcji lubię dodatkowo nałożyć nawilżające serum, aby zwiększyć efekt nawilżenia skóry. Muszę przyznać, że naprawdę jestem zachwycona działaniem produktu i jego wielofunkcyjnością, dlatego bez zastanowienia kupiłam wersję z masłem mango, o której przeczytacie poniżej.


Hello Yellow to nawilżająco - odżywczy krem do twarzy z masłem mango, które do tej pory używałam wyłącznie w pielęgnacji ciała. Ten składnik ma za zadanie nawilżyć, odżywić i poprawić elastyczność skóry. Dodatkowo w składzie kremu znajdziemy olejek z pestek winogron, witaminę E i prowitaminę B5. Opakowanie i przyjazny skład kosmetyku to odzwierciedlenie wersji niebieskiej, dlatego nie będę powielać opisu. Hello Yellow działa podobnie do wersji z masłem shea, ale w moim przypadku słabiej nawilża i wolniej się wchłania, mimo że posiada mniej treściwą konsystencję. Dodatkowo zauważyłam, że krem nie zawsze współpracuje z kosmetykami do makijażu, dlatego wykluczyłam go z pielęgnacji dziennej i obecnie stosuję wyłącznie wieczorem. W takiej roli sprawdza się dobrze, ale zdecydowanie moim faworytem jest krem Call me Later, który nie tylko lepiej się wchłania i nawilża, ale po prostu odpowiada wymaganiom mojej skóry.


To na pewno początek mojej przygody z kosmetykami tej marki, a My Wonder Balm z masłem shea trafia na podium moich ulubieńców do pielęgnacji twarzy. Jestem ciekawa czy poznałyście już kremy Miya? Która wersja przypadła Wam najbardziej do gustu? Dajcie znać w komentarzach :)

  Pozdrawiam
Patrycja

KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CIAŁA DLA DZIECI I NIEMOWLĄT: OLIWKA PIELĘGNACYJNA BABYDREAM, MLECZKO DO CIAŁA ZIAJKA.

KOSMETYKI DO PIELĘGNACJI CIAŁA DLA DZIECI I NIEMOWLĄT: OLIWKA PIELĘGNACYJNA BABYDREAM, MLECZKO DO CIAŁA ZIAJKA.
Styczeń minął tak szybko, że już odliczam dni do wiosny, która jest moją ulubioną porą roku. Lubię, gdy wszystko rozkwita i zieleni się. Wyciągam wtedy rower i jadę nad morze, łapiąc pierwsze promienie wiosennego słońca. Wracając jednak do kosmetyków z dzisiejszego wpisu, to będą to produkty z działu dziecięcego, który chętnie odwiedzam, ze względu na proste składy i przyzwoite działanie pielęgnacyjne. Jeśli jesteście ciekawi co śmiało mogę Wam polecić, to zapraszam do dalszej części wpisu.


Pierwszym moim hitem jest bezapelacyjnie Oliwka pielęgnacyjna dla niemowląt Babydream. Zawiera w swoim składzie między innymi olej migdałowy i olej z jojoba. Ten pierwszy zmiękcza i wygładza, a drugi nawilża i natłuszcza skórę. Produkt nie zawiera barwników, substancji konserwujących, oleju mineralnego i prarafinowego. 

Oliwki używam najczęściej po kąpieli, na suchą jak i wilgotną skórę. Dość dobrze się wchłania, ale oczywiście należy odczekać kilka minut, aby uniknąć odczucia lepiącej warstwy. Kosmetyk świetnie wygładza, zmiękcza i przede wszystkim zapobiega wysuszeniom skóry. Oliwkę można stosować także do masaży, jak i olejowania włosów, jeśli akurat występujące w niej oleje działają korzystnie na Wasze kosmyki. Obok oliwki marki Hipp jest to absolutnie mój ulubieniec w swojej kategorii i najlepiej sprawdza się u mnie w miesiącach zimnych, kiedy to częściej korzystam z gorących kąpieli. 


Moim ostatnim odkryciem jest Mleczko do ciała dla dzieci i niemowląt Ziajka. Jest to kosmetyk o delikatnej, lekkiej konsystencji, który zawiera łagodzący kompleks wapniowy, olej bawełniany, D-panthenol, ekstrakt z owoców drzewa tara i można go używać już od 1 miesiąca życia. Produkt nie zawiera barwników, alkoholu i został przetestowany dermatologicznie i alergologicznie. Posiada specyficzny i przyjemny zapach, który niezmiennie kojarzy mi się z kosmetykami dla maluszków. Lubię to mleczko ze względu na lekką i momentalnie wchłaniającą się konsystencję, dlatego stosuję je najczęściej rano, kiedy to nie mam za wielu czasu na pielęgnację. Nie jest to na pewno super nawilżacz i nie wyobrażam sobie aplikować mleczka wieczorem, bo akurat moja skóra w kwestii nawilżenia jest wymagająca i potrzebuje pewnej równowagi, czyli rano lżejsze preparaty, a wieczorem solidne odżywienie i natłuszczenie skóry ciała. Warto wspomnieć o kolejnym atucie mleczka, czyli działaniu łagodzącym i kojącym, dlatego nadaje się do stosowania zaraz po depilacji. Kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu, dlatego planuję zakup kolejnego opakowania i dalsze przygody z produktami z działu dziecięcego.


Jestem ciekawa czy używacie w swojej pielęgnacji kosmetyków dla dzieci?
A może polecicie mi z tego działu inny, godny sprawdzenia produkt? :)

Pozdrawiam
Patrycja

ULUBIONE POMADKI NA CO DZIEŃ: MAC FOUX, PROVOKE REAL MATT PINK NUANCE, NYX LIQUID SUEDE CREAM 09, GOLDEN ROSE SMART LIPS 09.

ULUBIONE POMADKI NA CO DZIEŃ: MAC FOUX, PROVOKE REAL MATT PINK NUANCE, NYX LIQUID SUEDE CREAM 09, GOLDEN ROSE SMART LIPS 09.
W kwestii makijażu stawiam na minimalizm, a jeśli chodzi o usta to od lat jestem wierna wszelkim odcieniom nude z domieszką różu. W takiej kolorystyce czuję się najlepiej, dlatego mało kiedy sięgam po żywsze lub intensywniejsze odcienie. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam aktualnie ulubione pomadki na co dzień. Zapraszam do dalszej części wpisu.


Na początek kilka słów o kultowej pomadce MAC w kolorze Foux, która posiada satynowe wykończenie i charakteryzuje się delikatnym połyskiem. Odcień jest idealną propozycją na co dzień, praktycznie dla każdego typu urody. To takie połączenie zgaszonego różu z klasycznym beżem, czyli idealny nudziak na każdą okazję dla subtelnego podkreślenia ust. Podoba mi się zapach szminki, który kojarzy mi się z nutą wanilii i dość miękka, łatwa w aplikacji konsystencja. Najważniejszą kwestią, dlaczego lubię ten produkt jest dobra trwałość do 3 godzin bez poprawek, która w pełni mnie zadowala, a jak już pomadka schodzi to w sposób równomierny i estetyczny. Cena nie należy do najniższych, bo szminka kosztuje 86zł. Jedynym minusem jaki u mnie zauważyłam, to wysuszenie ust, ale jest to kwestia bardzo indywidualna. Ze względu na kolor, trwałość i łatwość aplikacji pomadka na długo pozostanie jedną z moich ulubionych.

Kolejną szminką, która często gości na moich ustach jest Dr Irena Eris Provoke Real Matt w kolorze Pink Nuance. Jest odrobinę mniej trwała niż ta z Maca, ale za to dzięki zawartości składników odżywczych, nie wysusza ust. Jej formuła jest bezzapachowa i hypoalergiczna, a dodatkowo testowana dermatologicznie. Podoba mi się solidne i eleganckie opakowanie, które jest niewątpliwą zaletą wszystkich kosmetyków z linii Provoke. Posiadam już drugi egzemplarz odcienia Pink Nuance, który jest idealnym, zgaszonym różem i wypatruję w nim domieszkę delikatnej jagody. Ciężko uchwycić ten kolor na swatchach, ale jest naprawdę wyjątkowy. Jedynym minusem może być mały wybór odcieni, ale naprawdę warto zajrzeć do szafy Dr Ireny Eris i sprawdzić osobiście ich matowe perełki do makijażu ust. Pomadka kosztuje w granicach 65zł, ale można ją nabyć taniej, na przykład na promocji w Rossmannie.


Markę NYX poznałam stosunkowo niedawno, bo dopiero w zeszłym roku i zdążyłam sprawdzić ich cienie do powiek, które średnio polubiłam, natomiast matowa pomadka do ust w płynie Liquid Suede Cream Lipstick w kolorze 09 okazała się strzałem w dziesiątkę. Odcień, który posiadam to znowu zgaszony róż z domieszką beżu. Podczas aplikacji pomadka ma lekko płynną konsystencję i po kilku sekundach zasycha, tworząc przyjemny mat. Lubię ją za trwałość, lekkość noszenia i brak efektu wysuszenia ust. Wystarczy jedno pociągnięcie, aby usta nabrały wyrazu i ładnego kolorytu. Na pewno sprawdzę inne odcienie, bo pomadka spełnia moje oczekiwania i posiada atrakcyjną cenę.

Ostatnim moim ulubieńcem jest nawilżająca pomadka w kredce Golden Rose Smart Lips w odcieniu 09. Kosmetyk posiada kremową, dobrze rozprowadzającą się konsystencję o satynowym wykończeniu. Formuła pomadki została wzbogacona o masło shea i witaminę E, co jest odczuwalne od pierwszej sekundy aplikacji. Kolor numer 09 to oczywiście brudny róż, a dzięki szerokiej gamie kolorystycznej, na pewno każda z Was znajdzie coś dla siebie. Jest to najmniej trwała szminka ze wszystkich prezentowanych w dzisiejszym wpisie, ale lubią ją za efekt odżywienia i dobrego napigmentowania. Na zdjęciu poniżej na ustach mam pomadkę w płynie NYX, o której pisałam kilka linijek wyżej.



Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o moich ulubieńcach w kategorii makijażu ust. 
Jestem bardzo ciekawa jakie wybieracie odcienie pomadek na co dzień? :)

Pozdrawiam
Patrycja

PIELĘGNACJA WŁOSÓW: SZAMPON GARNIER BOTANIC THERAPY MITYCZNA OLIWKA, MASKA BOTANIC THERAPY MITYCZNA OLIWKA, ISANA OLEJEK INTENSIVE.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW: SZAMPON GARNIER BOTANIC THERAPY MITYCZNA OLIWKA, MASKA BOTANIC THERAPY MITYCZNA OLIWKA, ISANA OLEJEK INTENSIVE.
To będzie pierwszy wpis w tym roku z kosmetykami do pielęgnacji włosów, które w ostatnim czasie trafiły do grona ulubieńców. Najbardziej lubię przedstawiać Wam produkty, które się u mnie sprawdziły i do których chętnie powrócę, a ta trójka właśnie do takich należy. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego akurat te perełki goszczą w dzisiejszym wpisie, to zapraszam do dalszego czytania.


Lubię szampony marki Garniera, szczególnie te z linii Ultra Doux, a moim ulubieńcem jest wersja z Cudownymi Olejkami. Pozytywne doświadczenia skusiły mnie do nabycia nowości rynkowej, czyli Szamponu Botanic Therapy Mityczna Oliwka. Produkt dedykowany jest dla włosów zniszczonych i suchych, a jego skład to między innymi ekstrakty z olejków i roślin. Kosmetyk nie zawiera parabenów i zamknięty został w wygodnym, przezroczystym opakowaniu ze sprawnie działającym zamknięciem na tak zwany klik. 

Szampon cudownie pachnie i ewidentnie czuć tutaj domieszkę oliwki, którą osobiście uwielbiam w kosmetykach. Świetnie pieni się w kontakcie z wodą i dokładnie otula kosmyki włosów. Przede wszystkim dobrze oczyszcza z wszelkich olejków, masek i utrwalaczy fryzury, a także jest delikatny dla wrażliwego skalpu głowy. Dodatkowo produkt nie wysusza, ale także nie obciąża włosów. Opakowanie o pojemności 400ml starczy na długo, bo jest to kosmetyk bardzo wydajny. To kolejny szampon marki Garnier, który spełnił moje oczekiwania i staje się obecnie ulubieńcem w kategorii oczyszczania włosów. Robi to w sposób delikatny, ale skuteczny - czyli taki jaki lubię najbardziej. W dodatku uwielbiam jego obłędny, delikatny zapach.


Uzupełnieniem pielęgnacji jest Maska Botanic Therapy Mityczna Oliwka, która tak jak szampon dedykowana jest dla włosów wymagających nawilżenia i regeneracji. Tutaj w składzie znajdziemy jak sama nazwa wskazuje oliwę z oliwek, a sama formuła pozbawiona została parabenów. Zapach kosmetyku odrobinę różni się od szamponu, ale jest równie przyjemny i miły dla nosa. Konsystencja maski jest zbita i przypomina treściwe masełko, dzięki czemu nie spływa z włosów, a sam produkt jest wydajny. Dla optymalnego działania maski, nakładam ją na wilgotne włosy i spłukuję po 10-15 minutach.

Efekt końcowy przeszedł moje oczekiwania, bo włosy po wysuszeniu są niesamowicie miękkie, wygładzone i dobrze nawilżone. Nawet końcówki prezentują się lepiej, a sama struktura włosa zyskuje elastyczność i widoczne wzmocnienie. Dobroczynne działanie jest widoczne od pierwszej aplikacji, a sama maska okazała się kosmetycznym hitem. Mam nadzieję, że przy dłuższym stosowaniu jej działanie nie osłabi się, bo to jedna z lepszych drogeryjnych masek jakie miałam okazję używać. Mam włosy wielokrotnie farbowane, zniszczone rozjaśnianiem i wysokoporowate, więc produktom do ich pielęgnacji stawiam wysoko poprzeczkę i cieszę się, że mogę nabyć w atrakcyjnej cenie tak dobry produkt do codziennego stosowania.


Ostatnim produktem, który ostatnio mnie uwiódł swoim działaniem jest Olejek Intensive Isana do włosów długich i zniszczonych. Kosmetyk zawiera w swoim składzie lubiany przeze mnie olej jojoba, który korzystnie wpływa na końcówki włosów i dodaje im blasku. Dodatkowo produkt chroni przed wysoką temperaturą. Do jego zakupu skusiły mnie głównie dobre opinie na wielu blogach, a także fakt, że mój ulubieniec, czyli olejek Mythic Oil właśnie się skończył. Isana to marka dostępna wyłącznie w Rossmannie, która oferuje kosmetyki w atrakcyjnej cenie i często idzie to w parze z dobrym działaniem. Jeśli chodzi o olejek, to otrzymujemy go w plastikowym opakowaniu z wygodnym dozownikiem. Stosunek jakości do ceny jest naprawdę świetny, a przyznam, że na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego produktu. Zapach jest faktycznie kwiatowy, ale dość przyjemny. W moim przypadku wystarczą dwie pompki olejku nałożone na wilgotne lub suche włosy. Tak zaaplikowany kosmetyk nadmiernie nie obciąża włosów, a je wygładza, uelastycznia i dodatkowo chroni. Po zastosowaniu olejku włosy nabierają blasku, a zniszczone końcówki są ładnie scalone. Jestem na tyle zaskoczona odżywczym działaniem tego produktu, że chętnie sprawdzę drugą wersję, która także wpadła mi w oko.


Jestem ciekawa jakie kosmetyki do pielęgnacji włosów 
w ostatnim czasie przypadły Wam do gustu? :) 

Pozdrawiam
Patrycja

ILUMINACJE ŚWIĄTECZNE W PARKU OLIWSKIM.

ILUMINACJE ŚWIĄTECZNE W PARKU OLIWSKIM.
Park Oliwski po raz drugi magicznie rozbłysł po zmroku. Iluminacje świąteczne podziwiać można od 2 grudnia do początku lutego bieżące roku. Jest to idealne miejsce na wieczorny spacer, podczas którego podziwiać możemy błyszczące żyrandole, siedemnastowieczne galeony, ozdobne bramy i finezyjne fontanny. Zresztą zobaczcie sami na zdjęciach poniżej, zapraszam :)


Na pewno wybiorę się na iluminacje kolejny raz, ale tym razem odrobinę później, aby uniknąć tłumów. Jeśli chodzi o miejsce parkingowe, to my akurat nie mieliśmy z tym problemu, bo znamy doskonale Gdańsk, ale ogólnie polecam udać się na spacer po Parku Oliwskim komunikacją miejską. 

Jak Wam się podoba tak rozświetlony Park Oliwski? 
A może w Waszych miastach również dostępne są takie iluminacje? :)

Pozdrawiam
Patrycja

PODSUMOWANIE ROKU 2017.

PODSUMOWANIE ROKU 2017.
Ostatni wpis w tym roku to dobry moment na podsumowanie. Rok 2017 był dla mnie wyjątkowy i dlatego mam nadzieję, że nowy będzie jeszcze lepszy, w końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia, a podstawą sukcesu jest wytrwałość i robienie tego co się naprawdę kocha.


Zacznę od bloga, który nie był prowadzony w sposób systematyczny i taki jak założyłam, ze względu na nadmiar obowiązków i spraw prywatnych. Mniejsza ilość wpisów to głównie wynik braku czasu, a niekiedy weny twórczej do pisania i pstrykania zdjęć, które są jednym z moich hobby. Mam nadzieję, że w Nowym Roku uda mi się publikować systematycznie, minimum jeden wpis w tygodniu i będzie to takie absolutne minimum. Mam też zamiar rozkręcić profil na Instagramie, za pomocą którego najłatwiej mi się z Wami komunikować i dzielić nowymi postami. Trzymajcie zatem mocno kciuki :)

2017 to był czas wyzwań, rozwoju i zmian. Dopracowałam własną  markę i osiągnęłam pewien balans pomiędzy pracą zawodową, a własną działalnością. Na początku roku odebraliśmy wyczekiwane klucze do własnego mieszkania, więc pierwsze miesiące upłynęły mi w zawrotnym tempie, począwszy od wybierania kafelek, a skończywszy na zakupie bibelotów do dekoracji wnętrza. Nie sądziłam, że to pochłonie tyle energii i zaangażowania, ale efekt końcowy cieszy w każdym z możliwych aspektów. Można powiedzieć, że własne mieszkanie to idealny prezent z okazji 30 urodzin, które obchodziłam w czerwcu :) To taki przełomowy moment w życiu kobiety, który jest nie tylko zmianą liczby z przodu, ale także idealnym czasem do refleksji, przemyśleń i postanowień.



Korzystając z okazji chciałabym Wam podziękować za obecność, komentarze i pozytywny odzew. Niech Nowy Rok będzie pełen uśmiechu, miłości i realizacji marzeń, tego Wam życzę :) Udanej zabawy sylwestrowej!

Pozdrawiam
Patrycja

DERMEDIC: ANTYBAKTERYJNY ŻEL DO MYCIA NORMACNE, ODŻYWCZY KREM NA DZIEŃ PRZYWRACAJĄCY GĘSTOŚĆ SKÓRY OILAGE.

DERMEDIC: ANTYBAKTERYJNY ŻEL DO MYCIA NORMACNE, ODŻYWCZY KREM NA DZIEŃ PRZYWRACAJĄCY GĘSTOŚĆ SKÓRY OILAGE.
W ostatnim wpisie przed Świętami przedstawię Wam dwie perełki kosmetyczne marki Dermedic, która ostatnimi czasy zdominowała moją codzienną pielęgnację. Lubię ich produkty, bo są jednocześnie skuteczne i delikatne, dlatego na bieżąco śledzę katalog nowości. Dodatkowo w Super-pharm często można spotkać atrakcyjne rabaty na dermokosmetyki, które z reguły sprawdzają się u mnie lepiej niż produkty drogeryjne. Oczywiście zapraszam do dalszego czytania. 


Antybakteryjny żel do mycia Normacne to produkt zalecany do oczyszczania skóry mieszanej i tłustej, ze skłonnością do zmian trądzikowych. Sprawdził się także na mojej wrażliwej cerze, bo nie posiada w swoim składzie alkoholu, który nieprzyjemnie ściąga i wysusza skórę. Główne składniki aktywne kosmetyku to Zincidone, Ekstrakt z zielonej herbaty oraz Chlorofil. Żel do mycia jest produktem hipoalergicznym i zamknięty został w wygodnym opakowaniu z pompką - przyznam, że lubię takie praktyczne rozwiązania. 

Na co dzień staram się unikać kosmetyków dedykowanych dla skóry tłustej, bo działają po prostu za mocno i za głęboko, przez co potrafią podrażnić moją nadwrażliwą cerę twarzy. W tym przypadku jest inaczej, bo żel jest jednocześnie skuteczny i łagodny. Przede wszystkim usuwa zanieczyszczenia i rewelacyjnie odświeża, a co najważniejsze nawet podczas codziennego stosowania nie wywołuje wysuszenia. Jego składniki aktywne działają antybakteryjnie i antyseptycznie, co jest bardzo istotne w przypadku skóry skłonnej do powstawania wyprysków, czy zaskórników. Obecnie jest to mój ulubiony żel do mycia twarzy, który świetnie radzi sobie z moją kapryśną skórą, która od jakiegoś czasu potrzebowała optymalnie oczyszczającego produktu do codziennego stosowania. 


Kolejnym kosmetykiem, który uwiódł mnie w ostatnim czasie jest Odżywczy krem na dzień przywracający gęstość skóry Oilage. Ta nowość marki Dermedic zalecana jest do pielęgnacji wrażliwej skóry twarzy, szyi i dekoltu z widocznymi oznakami starzenia się. W tym roku zmieniłam dwójkę na trójkę z przodu, więc legalnie mogę sięgać po produkty przeciwzmarszczkowe, a tak na poważnie to po prostu byłam ciekawa jak sprawdzi się u mnie ta nowość.

Składniki aktywne kremu to między innymi Kompleks TriOleum, Menofit®, Formuła CoolPoint (preparat zapewnia termoregulację skóry), Kwas hialuronowy, Phytosqualan oraz Witamina E. Kosmetyk zamknięty został w solidnym, szklanym słoiku z zakręcanym wieczkiem. Posiada lekko oleistą konsystencję w kolorze żółtym i przyjemny, delikatny zapach. Po aplikacji krem momentalnie wchłania się i nie pozostawia lepiącej czy tłustej warstwy. Od razu po wklepaniu kosmetyku czuć odżywienie i poprawienie jędrności skóry, która jest optymalnie wygładzona i zdrowo promienieje. Podoba mi się także efekt delikatnego chłodzenia i co za tym idzie ukojenia mojej wrażliwej cery. Jest to świetna propozycja na co dzień, zamiast bazy pod makijaż, dla wszystkich cer potrzebujących odpowiedniej dawki nawilżenia, przywrócenia gładkości i jędrności skóry, a także szybkiego upiększenia.


Kochani!

Życzę Wam Wesołych i Spokojnych Świąt! Pełnych uśmiechu, rozmów z bliskimi i oczywiście odpoczynku w tym magicznym czasie :)

Pozdrawiam
Patrycja
Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger