PEELINGI DO UST HANIA BEAUTY: POMARAŃCZOWY, MIĘTOWY, MALINOWY.

PEELINGI DO UST HANIA BEAUTY: POMARAŃCZOWY, MIĘTOWY, MALINOWY.
W końcu wiosna pokazała swoje piękne oblicze i wszystko dookoła rozkwitło. Lubię ten czas, kiedy natura budzi się do życia, a promienie słoneczne zwiastują nadejście ciepłych dni. To także świetny moment, aby pomyśleć o pielęgnacji ust, które chętniej podkreślamy wyrazistymi kolorami. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam trzy produkty Hania Beauty i koniecznie zapraszam do dalszego czytania. 


Peelingi to autorski pomysł Hani, który łączy w sobie olejki eteryczne ze składnikami odżywczymi. Mamy do wyboru trzy wersje: pomarańczową, miętową i malinową. Jeśli miałabym wybrać jedną z nich to byłby to nie lada problem, ponieważ każda zdała egzamin na szóstkę. W składzie tych produktów znajdziemy między innymi cukier, który ma za zadanie złuszczyć naskórek i oleje, które rozpuszczają się pod wpływem ciepła. Ponadto formuła peelingów zawiera witaminę E, masło kakaowe, znane ze swoich wspaniałych właściwości odżywiających, a także olej z pestek winogron i masło z awokado. Te dwa ostatnie składniki głęboko wnikają w skórę i odpowiadają za regenerację oraz wygładzanie ust. Produkty dostępne są tutaj: LINK.


Moje usta mają tendencję do przesuszenia, szczególnie podczas ekspozycji na słońce lub na wakacjach. Ten problem występuje także po aplikacji trwałych, matowych pomadek. Oczywiście najczęściej wybieram te z kompleksem nawilżającym, ale z racji tego, że lubię testować nowe produkty, warto mieć pod ręką dodatkową opcję pielęgnacji. Peelingi Hania Beauty zostały zamknięte w szklane słoiczki, a każda z wersji wyróżnia się jednolitym kolorem. Ich konsystencja pozwala na bezproblemową aplikację i nabranie odpowiedniej ilość kosmetyku, dzięki czemu produkt jest wydajny. Wystarczy odrobina peelingu, aby wykonać delikatny masaż, aż do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Efektem są cudownie gładkie, satynowe i lepiej odżywione usta, na których doskonale prezentuje się szminka, a także lepiej wchłaniają się kosmetyki nawilżające. 


Dodatkowym atutem tych uroczych produktów jest ich zapach. Miłośniczką orzeźwienia polecam wersję miętową, a osobom preferującym słodkie nuty zapachowe malinę lub pomarańczę. Peelingi stosuję dwa - trzy razy w tygodniu, gdy widzę, że moje usta potrzebują złuszczenia, wygładzenia i dodatkowego odżywienia, aby prezentowały się po prostu pięknie. Jeśli często sięgacie po matowe pomadki lub po prostu chcecie solidniej zadbać o swoje usta, to szczerze polecam Wam produkty Hani, które przypadną do gustu miłośniczkom naturalnych kosmetyków, a także tych ceniących sobie walory zapachowe i optymalne działanie pielęgnacyjne. 

Używacie peelingów do ust?
Którą wersję zapachową wybrałybyście dla siebie? :)
 Pozdrawiam
Patrycja

MANICURE HYBRYDOWY NEONAIL - SENSUAL SILENCE.

MANICURE HYBRYDOWY NEONAIL - SENSUAL SILENCE.
Marzec minął mi jak za pstryknięciem palcem i przyznam, że liczę na ciepły i słoneczny kwiecień. Brakuje mi słońca, a wiosenne przesilenie daje o sobie znać, że nawet ulubiona kawa nie jest w stanie mnie dostatecznie pobudzić. Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem o wiosennym, pastelowym manicurze hybrydowym, który wykonałam produktami marki NeoNail. Zobaczcie same jak prezentuje się na paznokciach ten delikatny i subtelny jasny fiolet. 


O bazie, topie i trwałości manicure hybrydowego pisałam kilka postów wcześniej: LINK. Tym razem wybrałam kolor o nazwie Sensual Silence, który jest jaśniutkim fioletem i świetnie wpisuje się w obecny trendy. Wystarczą dwie warstwy, aby całkowicie zakryć płytkę paznokcia. Niestety ciężko było uchwycić na zdjęciach realny odcień fioletu, ale uwierzcie - prezentuje się pięknie.



Podobają Wam się na paznokciach jasne, pastelowe odcienie?
Jakiej marki produkty do manicure hybrydowego lubicie najbardziej? :)

  Pozdrawiam
Patrycja

HERBAL CARE: SZAMPON CZARNA RZEPA, ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ŁAMLIWYCH LEN.

HERBAL CARE: SZAMPON CZARNA RZEPA, ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ŁAMLIWYCH LEN.
Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem o kosmetykach do pielęgnacji włosów z linii Herbal Care. Odrobinę dziwię się, że ostatnio przerzuciłam się z produktów profesjonalnych na drogeryjne, a wynika to z tego, że jestem zadowolona z tańszych odpowiedników. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek używała produktów marki Farmona, więc w końcu zdecydowałam się je poznać osobiście. Zapraszam do dalszego czytania.


Na półce w sklepie widziałam cztery wersje szamponów, mianowicie Rumiankowy, Skrzyp Polny, Lniany i Czarna Rzepa, na który ostatecznie się zdecydowałam. Polecany jest on dla wszystkich osób, które mają osłabione i wypadające włosy. W składzie znajdziemy między innymi składniki aktywne, takie jak: Ekstrakt z korzenia czarnej rzepy (wzmacnia włosy, pobudza ich wzrost i hamuje wypadanie), Białka pszeniczne (odbudowują strukturę włosów), Płynna keratyna (regeneruje i uelastycznia włosy) oraz ciekawie brzmiący Inutec, który ma za zadanie nawilżyć i ułatwić rozczesanie włosów. Szampon nie zawiera barwników, parabenów i alkoholu etylowego.

Opakowanie jest proste i przywołuje na myśl wszystkie zielarskie produkty z charakterystycznym zapachem, który występuje również w tym przypadku. Jest specyficzny, ale nie drażni nosa, bo po zmyciu wodą szybko znika. Kosmetyk świetnie pieni się i otula dokładnie włosy, a masaż wykonany z jego pomocą dogłębnie oczyszcza z wszelkich zanieczyszczeń skalp głowy jak i kosmyki na całej długości. Nie zauważyłam by nadmiernie wysuszał i robił tak zwany efekt ,,sztywnego siana'', które jest ciężko rozczesać, ale po zmyciu od razu aplikuję na włosy odżywkę lub maskę. Szampon ma przede wszystkim dogłębnie oczyścić i być delikatny dla skóry głowy. Czy zauważyłam mniejsze wypadanie? Ciężko stwierdzić, bo ten problem ma u mnie podłoże nie tylko w kwestii zmiany pory roku, ale także hormonalne, jednak na pewno jestem z niego bardzo zadowolona. Jest to wydajny i tani szampon do codziennego użytku, który dzięki zawartości składników aktywnych oczyszcza i jednocześnie dba o włosy. Jak tylko dokończę opakowanie to chętnie kupię wersję z Lnem.


Skuszona atrakcyjną ceną w markecie, jako dopełnienie kupiłam Odżywkę do włosów suchych i łamliwych Len. Tutaj głównymi składniki aktywnymi są ekstrakt z lnu, białka pszeniczne, ceramidy, keratyna i również inutec. Opakowanie to miękka i wygodna tubka, w której znajdziemy 94% naturalnych składników. Zapach odżywki jest delikatny i bardzo ładny. Kolejnym plusem jest bezproblemowa i szybka aplikacja, bo odżywka jest średnio gęsta i nie spływa z włosów. Wystarczy pięć minut, aby poznać dobroczynne działanie kosmetyku. Odżywka wyraźnie odżywia i nawilża wymagające włosy, które po wysuszeniu są gładkie i zdyscyplinowane, ale nie oklapnięte. Z każdą kolejną aplikacją kosmyki zyskują sprężystość i lepszą kondycję. Na początku byłam sceptycznie nastawiona do działania produktu za 6zł, bo tyle kosztowała w promocji, ale obecnie stwierdzam, że w tym przypadku niska cena równa się dobry produkt, a jej działanie nie odbiega od kosmetyków kilka razy droższych.

Moja przygoda z kosmetyki Herbal Care rozpoczęła się pozytywnie, dlatego zamierzam ją kontynuować i sięgnąć po inną wersję szamponu i odżywki do włosów. Jestem ciekawa czy znacie kosmetyki do włosów marki Farmona? Co o nich sądzicie? Będę czekała na Wasze komentarze :)

Pozdrawiam
Patrycja

WIOSENNE AKCENTY W MOJEJ SZAFIE.

WIOSENNE AKCENTY W MOJEJ SZAFIE.
Wiosna tuż tuż, a w mojej szafie powoli następuje metamorfoza. Nie jestem zwolenniczką kupowania wszystkiego co wpadnie w oko, ale warto z nadejściem nowej pory roku, ożywić garderobę za pomocą aktualnych trendów lub po prostu rzeczy niezbędnych, aby stworzyć bazowe i praktyczne looki na wiele okazji. Jeśli jesteście ciekawe, co i gdzie kupiłam z myślą o wiosennych stylizacjach, to koniecznie czytajcie dalej.


Jeśli byłabym mniej rozsądna, to miałabym zamiast książek na półkach, skrzętnie ułożone kuferki, listonoszki i shopperki we wszystkich modnych kolorach. Niestety od kilku lat w mojej szafie i domu panuje przestrzeń i ład, a że jest mi z tym dobrze, to nie mam absolutnie zamiaru tego zmieniać. Skusiłam się jednak na dwie torebki, których brakowało mi w mojej niewielkiej kolekcji. Jedną z nich jest beżowy kuferek marki Ochnik, który za sprawą paska zamienia się w wygodną listonoszkę lub torebkę na ramię. Wykonany został z solidnej skóry ekologicznej, w pięknym beżowym kolorze, który od dawna miałam na oku. Torebka mimo średniego formatu mieści naprawdę sporo i co najważniejsze praktycznie się ją nosi. 


Drugim zakupem jest zgrabna listonoszka marki Parfois, która przemówiła do mnie za sprawą ciekawego połączenia kolorów i klapy z imitacji zamszu w kolorze ciemnej zieleni. Podoba mi się regulowany pasek, pojemne przegrody i akceptowalna jakość wykonania w stosunku do ceny.


Kolejnym elementem garderoby, który uwielbiam są buty. Z racji tego, że jestem wysoka na co dzień wybieram wygodne baleriny, półbuty lub mokasyny na maksymalnie 3-4 cm podeszwie. Lubię buty marki Ryłko, ze względu na modny design i jakość wykonania. Tym razem w pobliskim outlecie wypatrzyłam sobie granatowe mokasyny na lekko podwyższanej podeszwie z linii relaks. Ich klasyczny wygląd przełamuje lakierowany język z frędzlami, a same buty pasują zarówno do stylizacji luźnych jak i bardziej oficjalnych. Ten zakup to był strzał w dziesiątkę, tak samo jak para adidasów marki Reebok w kolorze beżowym. Po prostu wygoda i jeszcze raz wygoda.


Czerwone czółenka na szerokim obcasie kupiłam na wyprzedaży w sklepie Stradivarius i dzięki dobrze dobranemu rozmiarowi są naprawdę wygodne, chociaż nie pokładałam w nich wielkich nadziei. W ogóle zauważyłam, że tego typu obcas będzie hitem tego sezonu i ciekawa jestem co o nim sądzicie? Mam na oku pewne czółenka na podobnym obcasie, zapinane na pasek w kostce i wykonane z zamszu naturalnego marki Aldo. Waham się jedynie z wyborem koloru, między czernią, a intensywną fuksją.


Ostatnio polubiłam internetowy sklep Mango, skąd pochodzi koszula z motywem zwierzęcym, wykonana w stu procentach z wygodnej wiskozy. Fajnie leży, nie jest opięta i przede wszystkim dobrze wykonana. Zamówiłam także moje ulubione dżinsy, czyli model Kimi i dwie klasyczne koszule w kolorze białym i granatowym, które niestety nie załapały się do zdjęć. Na realizację zamówień ze sklepu online czekam do 5 dni roboczych i naprawdę warto, jeśli szukacie dobrej jakości ubrań w przyzwoitej cenie. Punkt stacjonarny w moim mieście jest niestety słabo zaopatrzony.

Kolejną nowością w mojej szafie, jest koszula z najnowszej kolekcji marki Reserved. Mało kiedy zaglądam do tej sieciówki, bo nie przemawiają do mnie ich najnowsze kolekcje i jakość wykonania, ale w tym przypadku zostałam miło zaskoczona. Natomiast zielona bluzka w drobne, białe kwiatki pochodzi z wiosennej kolekcji marki Cubus, w której często zaopatruję się w wygodne dżinsy, jest to model Jegging Jane i szczerze go Wam polecam. Posiadam granatowe, czarne i z kwiatowym haftem. Dżinsy ze zdjęcia pochodzą z Zary i jest to model ze średnim stanem, wykonany z miękkiej bawełny z domieszką elastanu.


W szafie brakuje mi jeszcze bawełnianej kurtki, trencza i dwóch par spodni materiałowych w kolorze granatowym i z motywem kraty księcia Walii. To są plany zakupowe na ten miesiąc i mam nadzieję, że w najbliższych dniach uda mi się je zrealizować. A jak tam Wasze zakupy? Który z aktualnych trendów modowych podoba się Wam najbardziej?

Pozdrawiam
Patrycja

DROGERYJNI ULUBIEŃCY DO PIELĘGNACJI TWARZY: OIL CONTROL ABSORBUJĄCA MASECZKA NATURA ESTONICA, NAWILŻAJĄCY KREM BIAŁY JELEŃ, OLEJEK Z GRANATEM ALTERRA.

DROGERYJNI ULUBIEŃCY DO PIELĘGNACJI TWARZY: OIL CONTROL ABSORBUJĄCA MASECZKA NATURA ESTONICA, NAWILŻAJĄCY KREM BIAŁY JELEŃ, OLEJEK Z GRANATEM ALTERRA.
Ostatnie tygodnie nad morzem były mroźne i pełne śniegu, ale z każdym dniem czuć w powietrzu nadchodzącą Wiosnę. Nie jestem typem, który szczególnie wielbi jedną porę roku, ale nie ukrywam, że doskwiera mi brak słońca, przez co odczuwam spadek energii. Na szczęście mamy już marzec i mam nadzieję, że temperatura będzie szybko rosła. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam trzy produkty, których ostatnio używam do pielęgnacji twarzy. Zapraszam do dalszego czytania.


Oil Control Face Mask absorbująca maseczka do twarzy marki Natura Estonica wpadła do mojego koszyka zupełnie przez przypadek, podczas zakupów w jednym z dużych marketów. Szybko przeczytałam opis z tyłu opakowania i pomyślałam, że sprawdzę co to za cudo. Kremowa bio-maseczka przeznaczona jest dla skóry mieszanej i wrażliwej. Jej skład opiera się na białej glince, którą osobiście uwielbiam za efekt rozjaśnienia, ukojenia i ogólne dobroczynne działanie. Dodatkowo w składzie znajdziemy olej drzewa herbacianego, witaminy, cynk i ciekawy ekstrakt z mchu islandzkiego, który ma za zadanie uregulować pracę gruczołów łojowych. Produkt nie zawiera olejów mineralnych, SLS / SLES i parabenów. Aplikacja maski jest prosta i przyjemna, standardowo nakładamy ją na oczyszczoną skórę i zmywamy po około 10-15 minutach. Kosmetyk dzięki swojej kremowej formule nie zasycha do końca, dlatego nie ma problemu ze zmyciem maseczki z twarzy. 

Efekt przeszedł moje oczekiwania i śmiało mogę uznać ten produkt jako kosmetyczne odkrycie ostatniego miesiąca. Maseczka przede wszystkim świetnie oczyszcza, niweluje procesy zapalne i pięknie łagodzi podrażnienia. Cera po jej użyciu jest matowa, gładka, ale w żadnym wypadku nie wysuszona, dlatego świetnie sprawdza się w przypadku mojej wrażliwej skóry. Na plus zaliczam także jej delikatny, ziołowy zapach i wydajność. Na pewno kupię kolejne opakowanie i sprawdzę inne dostępne warianty tej marki. Myślę, że maska sprawdzi się rewelacyjnie u wielu osób, a kosztuje naprawdę niewiele, bo w granicach 10zł. 


Kiedyś używałam kremu Biały Jeleń do twarzy, ale w tubce i było to dobrych kilka lat temu. Miło wspominam jego działanie, dlatego tym bardziej byłam ciekawa wersji w szklanym słoiczku. Nawilżający krem do twarzy to produkt hipoalergiczny, przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej i odwodnionej. W składzie kosmetyku znajdziemy między innymi ekstrakt z koziego mleka, kompleks łagodzący - czyli kwas bosweliowy, pantenol oraz olej ze słodkich migdałów. Produkt posiada delikatny zapach, a jego konsystencja jest dość lekka, dlatego szybka wchłania się, nie pozostawiając tłustej czy lepiącej warstwy. Krem momentalnie odżywia, łagodzi i pięknie wygładza cerę. Sprawia, że jest ona bardziej sprężysta i aksamitna w dotyku. Nie zapycha i nie wywołuje podrażnień.

Mimo, że jest to wersja nawilżająca to w przypadku pielęgnacji wieczornej, działanie kremu byłoby dla mnie za słabe, dlatego na noc wzbogacam produkt Olejkiem do twarzy z granatem Alterra, który kupić można w Rossmannie. Jego formuła zawiera olej z pestek granatu, olej migdałowy i witaminę E. Wystarczy dodać dwie kropelki do ulubionego kremu, aby wzbogacić jego konsystencję i pielęgnujące działanie. Olejek sprawia, że skóra po przebudzeniu jest optymalnie nawilżona i zrelaksowana. Jest to idealny kosmetyk do uzupełnienie nocnej, intensywniejszej pielęgnacji twarzy.

Jestem ciekawa czy znacie moich ulubieńców?
Koniecznie dajcie znać co o nich sądzicie :)
Pozdrawiam
Patrycja

POMADKI CLINIQUE POP LIP COLOUR AND PRIMER: 14 PLUM POP, 08 CHERRY POP.

POMADKI CLINIQUE POP LIP COLOUR AND PRIMER: 14 PLUM POP, 08 CHERRY POP.
W dzisiejszym wpisie pokażę Wam dwie pomadki marki Clinique, które kupiłam jako zestaw. Interesowały mnie od dawna, ze względu na swoją wyjątkową formułę, na którą składa się baza w postaci masła shea i murumuru. Taka kombinacja ma zapewnić ustom nawilżenie, co w moim przypadku jest szczególnie ważne w okresie zimowym. Jeśli jesteście ciekawe co o nich sądzę, to koniecznie czytajcie dalej.


Zestaw kupiłam ze względu na atrakcyjną cenę i jeden z kolorów o nazwie Plum Pop. To takie połączenie brudnego różu z fioletem, które na ustach wygląda dość naturalnie i jest to na pewno idealny kolor na co dzień. Pomadka ma kremową i dobrze kryjącą formułę, która bezproblemowo rozprowadza się na ustach tworząc przyjemną, aksamitną powłokę. Trwałość jest przyzwoita, a podczas jedzenia, czy picia kolor schodzi równomiernie i nie ma problemu z wszelkimi poprawkami. Drugi kolor o nazwie Cherry Pop to połączenie czerwieni z intensywną wiśnią. Ten kolor jest odrobinę bardziej trwały ze względu na swoją mocniejszą pigmentację. Zobaczcie poniżej jak prezentują się na ustach.


Po raz pierwszy mam w swojej kolekcji pomadki marki Clinique i jestem z nich bardzo zadowolona. Kolor numer 08 używam ostatnio codziennie, ze względu na stonowany, ale nienudny odcień i rewelacyjne odżywienie ust. Jeśli szukacie trwałych, dobrze napigmentowanych i jednocześnie nawilżających pomadek, to koniecznie sprawdźcie Pop Lip Colour and Primer. 

Jestem ciekawa co czy znacie te pomadki? Co o nich sądzicie?
Będę czekała na Wasze komentarze :)
 Pozdrawiam
Patrycja

NADCHODZI WIOSNA - TOMMY HILFIGER PEACH BLOSSOM.

NADCHODZI WIOSNA - TOMMY HILFIGER PEACH BLOSSOM.
Ostatnio szukałam zapachu przejściowego, który umili mi czas oczekiwania na Wiosnę. Odwiedziłam znane perfumerie i ostateczny wybór padł na Wodę Perfumowaną Tommy Hilfiger Peach Blossom. Ten zapach poznałam już kilka miesięcy temu za sprawą mojej przyjaciółki, ale nie byłam do końca przekonana czy się polubimy. Więcej o nim przeczytacie poniżej, więc zapraszam do dalszej części wpisu.


Wahałam się pomiędzy wersją różową, a zieloną, które zamknięte są w klasycznych flakonikach z uroczą kokardką. Peach Blossom przekonał mnie tym, jak przyjemnie rozwija się na skórze, otulając ją kolejnymi nutami zapachowymi. W nucie głowy znajduje się włoska bergamotka, biała brzoskwinia i czarna porzeczka. Nuta bazy to zmysłowe piżmo i palony kokos, zaś w samym sercu kryje się fioletowy irys i mimoza z domieszką otaczającej wszystko wanilii. Takie połączone tworzy zapach kwiatowo - owocowy z nutą orientu, który jest idealną propozycją dla nowoczesnych kobiet. 


Trwałość jest naprawdę przyzwoita i warto polować na aktualne promocje na przykład w Douglasie, gdzie za pojemność 30ml zapłacimy w granicach stu złotych. Osobiście bardzo lubię takie kwiatowo - owocowe perfumy, które są delikatnie przełamane orientalnymi akordami, tworząc razem ciekawą całość. Są na pewno świetną propozycją na co dzień, ponieważ nie męczą nosa i przyjemnie otulają swoim zapachem, powoli wysuwając na prowadzenie poszczególne nuty zapachowe. Kupiłam je z myślą o nadchodzącej wiośnie, a sam zapach jest tak pozytywny, że już wyczuwam ją w powietrzu :)


Jestem ciekawa czy znacie ten zapach? Co o nim sądzicie?
Koniecznie dajcie znać jakich perfum aktualnie używacie :)
Pozdrawiam
Patrycja
Copyright © 2016 BeautyandChoice - blog kosmetyczny , Blogger